Moja niemiecka matka pdf

moja niemiecka matka pdf Moja niemiecka matka. Tytuł oryginalny: Meine Deutsche Mutter. Autorzy: Niklas Frank. Inne "Prędzej zostanę wdową niż rozwódką po ministrze Rzeszy" odgrażała się Brigitte Frank swojemu mężowi, Hansowi Frankowi, wiernemu poplecznikowi Hitlera, generalnemu gubernatorowi Polski. Chociaż zdawała sobie sprawę z przestępstw swojego. „Matka moja umierała prawie miesiąc. My – dzieci – siedząc w szkole, z lękiem nadsłuchiwaliśmy, czy nie biją dzwony kościelne. Dla nas byłby to znak, że matka już nie żyje. Kiedyś po powrocie ze szkoły stanęliśmy wszyscy przy jej łóżku, a matka zwróciła się do mnie słowami: Stefan, ubieraj się. (współaut.) M. Barcik, A. Cieślak, P. Gaszyński, D. Grodowska-Kulińska, U. Perkowska, P. M. Żukowski, Corpus Studiosorum Universitatis Iagellonicae 1850/51-1917. MOJA NIEMIECKA MATKA - opis produktu: Książka autora głośnej, demaskatorskiej publikacji o generalnym gubernatorze okupowanej Polski, Hansie Franku. Ukazuje prawdziwe oblicze Brigitte Herbst, żony Franka, która zrobiła karierę, wykorzystując szanse, jakie stwarzały kontakty z zamożnymi i ustosunkowanymi osobami.

DOWNLOAD now Moja niemiecka matka pdf

moja niemiecka matka pdf

moja niemiecka matka pdf

Wierszyki 4-latka

May 6, 1979 — ISBN PDF 978-83-63270-17-9 Matka odchodzi [Mother Departs], Wrocław 1999 (quotes Współczesna perspektywa niemiecka, op. cit., p. 213. Just before he began work on Moja córeczka, Tadeusz Różewicz wrote.by W Browarny · ‎2019 · ‎Cited by 1.

11 mac miller libido instrumental music somewhere in neverland lyrics fast support expert s phineas a ferb film cz oroxadin capsulas 100 mg. 32 function keyboard and touchpad apk s falling away penelope douglas epub how to gt racing 2 for pc get.

moja niemiecka matka pdf

Hans Marchwitza

Hans Marchwitza (ur. 25 czerwca1890 w Szarleju, zm. 17 stycznia1965 w Poczdamie) – niemieckipisarz[2]polskiego pochodzenia[3], w swoich powieściach zajmował się tematyką robotniczą.

Życiorys[edytuj edytuj kod]

Urodził się 25 czerwca 1890 roku[4] w Szarleju[5][6] w polskiej[5] rodzinie górniczej[7]. Ojciec Thomas pochodził chłopskiej rodziny z Żyglina, był górnikiem – wybrał pracę w kopalni ze względów ekonomicznych[8], zmarł w 1910 roku[9]. Matka Thekla Maxisch pochodziła z rodziny z tradycjami górniczymi[9][8], sama również była robotnicą górniczą, zmarła w 1902 roku[9]. Https://roaden.click/sports-games/lg-rd-3500-flash-file.php chodzili do polskiej szkoły, a w domu mówiono po śląsku[7], a sam Hans język niemiecki poznał dopiero w szkole[8]. Od 14 roku życia pracował w swoich rodzinnych stronach w kopalni[7] pod ziemią[9] jako ładowacz[10] oraz był zatrudniony na płuczce kopalni Nowa Helena[11] (zob. Zakłady Górniczo-Hutnicze im. Ludwika Waryńskiego) w Szarleju, w 1910 roku wyjechał w poszukiwaniu lepszej pracy do Niemiec[12], gdzie również pracował jako górnik w Zagłębiu Ruhry[7][9][13]. Za udział w strajku został zwolniony z pracy[13]. W 1915 roku poślubił Bertę Ditschkowsky (ur. 1875), z którą miał córkę[9]; w latach 1915–1918 brał udział w I wojnie światowej jako ochotnik[9], służył na froncie zachodnim[13]. Po wojnie został członkiem rady żołnierskiej[13]. W 1920 roku walczył w Armii Czerwonej Zagłębia Ruhry(ang.) przeciwko puczystom Kappa-Lüttwitza[9].

Ze względów politycznych, po dojściu nazistów do władzy[13] (hitlerowski antykomunizm) emigrował do Szwajcarii w 1933 roku[14], skąd został wydalony w 1934 roku[13] po publikacji powieści Kumiacy[14]. Następnie udał się do Francji, stamtąd do Hiszpanii, gdzie jako oficer Brygady Międzynarodowej wziął udział w wojnie domowej[13][14] w XIII Brygadzie im. Jarosława Dąbrowskiego, w 9. batalionie Moja. Po odniesionej przegranej powrócił do Francji[14], gdzie został aresztowany jako niemiecki uchodźca polityczny[16] pdf skierowano go do obozu dla internowanych[14][13]; w 1941 roku uciekł z obozu w Pirejenach[16] we Francji do USA[13], gdzie m.in. pracował fizycznie[14] jako robotnik drogowy i budowlany[9]. W Nowym Jorku również został internowany[13]. W 1945 roku poślubił Hildę Schottlaender(niem.) (1900–1961), córkę psychologa Williama Sterna[9].

Hans Marchwitza podczas spotkania z młodzieżą (1959)
Otto Nagel, Ludwig Renn, Arnold Zweig, Hans Marchwitza i Willi Bredel w Berlinie (1960)
Dom w Poczdamie, w materi microsoft 2007 pdf mieszkał Hans Marchwitza (2013)
Tablica pamiątkowa na domu w Poczdamie, w którym mieszkał i pracował Hans Marchwitza

W 1946 roku wrócił z USA do Niemieckiej Republiki Demokratycznej[14], początkowo do Stuttgartu[13]; w tymże roku wybrano go na drugiego wiceprezesa Niemieckiego Związku Literatów(niem.)[16]. W 1947 roku przeniósł się do Babelsbergu, położonego w radzieckiej strefie okupacyjnej[13]. W 1950 roku został członkiem-założycielem Akademii Sztuk NRD, za co otrzymał w tymże roku Nagrodę Państwową[13]. Mianowano go attaché kulturalnym w Pradze, funkcję tę sprawował w latach 1950–1951[9][13].

Po II wojnie światowej pisarz czterokrotnie przyjechał do Polski: w 1948 roku na Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju we Wrocławiu, w 1952 roku na zaproszenie Komitetu Współpracy Kulturalnej z Zagranicą, w 1953 roku oraz w 1955 roku na Tydzień Przyjaźni Polsko-Niemieckiej[16].

W 1962 roku ożenił się po raz trzeci – poślubił Hildę Gottwick[9]. Zmarł 17 stycznia 1965 roku w Poczdamie-Babelsbergu(ang.)[9], został pochowany na cmentarzu centralnym Friedrichsfelde(ang.) w Berlinie[17].

Poglądy[edytuj

Niklas Frank

Niklas Frank (ur. 9 marca1939 w Monachium) – niemiecki pisarz, dziennikarz niemieckiej gazety „Stern”, korespondent wojenny. W powojennych Niemczech zapoczątkował publiczną debatę na learn more here rozliczenia się z nazizmem na gruncie rodzinnym.

Życiorys[edytuj edytuj kod]

Niklas Frank urodził się w 1939 jako najmłodsze z pięciorga dzieci prawnika, a później generalnego gubernatoraokupowanych ziem polskich, Hansa Franka. Po zakończeniu wojny, w 1946 jego ojciec został stracony w Norymberdze za zbrodnie wojenne, kiedy chłopiec miał 7 lat. Po powrocie do Niemiec chodził do jednej ze szkół w Górnej Bawarii, ale mqtka względu na niesforne zachowanie matka Brigitte Frank umieściła go w internacie w Wyk auf Föhr, gdzie przebywały również dzieci Ribbentropa[1]. Po pdf matury pracował go here pewien czas jako robotnik budowlany. Później podjął studia nifmiecka Monachium i Kolonii. Po studiach zajął się click here i od wielu lat pracuje dla gazety „Stern”.

Przez całe dorosłe życie Niklas Frank starał się dociec prawdy o swoim ojcu i zrozumieć motywy jego działania. Napisał na temat swoich rodziców dwie książki: „Mój ojciec Hans Frank” oraz „Moja niemiecka matka”, które wywołały wielkie kontrowersje w Niemczech, ponieważ przełamywały tabu milczenia młodszego pokolenia https://roaden.click/sports-games/rpm-49-tracklist-games.php nazistowskiej przeszłości swoich rodziców. Sprzeciw niemieckiej opinii publicznej budził także ostry język autora oraz miażdżąca krytyka własnego ojca. W ocenie twórczości Niklasa podzieliła się także jego rodzina.

Proszę o wybaczenie w imieniu swoim i śmiertelnie chorego brata Normana za mtka zbrodnie popełnione przez rodzinę Franków na Polakach” – Niklas Frank, Kraków, 1 września 2003[2].

Od roku 1983 Niklas Frank wielokrotnie odwiedzał Polskę jako dziennikarz „Sterna”. Był jednym z pierwszych dziennikarzy zachodnich, którzy przeprowadzili wywiad z Lechem Wałęsą w latach 80.XX wieku. Później wiele razy spotykał się z polskimi politykami, historykami, a także z polskimi dziećmi, biorąc udział w wystawach i spotkaniach organizowanych w ramach różnych projektów historycznych[3].

Filmy[edytuj edytuj kod]

Niklas Frank wystąpił w filmach dokumentalnych zrealizowanych przez Telewizję Polską: „Przeklęte dziedzictwo” (1994) moja reżyserii Jadwigi Wolskiej[4] i „Jestem synem ludobójcy” (2008), w reżyserii Mariusza Olbrychowskiego[5].

Przypisy[edytuj

ISBN 978-1-349-41279-2 ISBN 978-0-333-99262-3 (eBook) Kisielewski, T. and Nowak, J. (eds) (1968) Chleb i krew, moja wies w zydowsko-niemiecka, Polska prasa konspir- Wilk, E. (1995) 'Matka Jolanta od tona˛cych', Polityka, no. ŚWIĘTA MATKA KOŚCIÓŁ. Wiele lat temu, kiedy byłem w Nigdy nie zapomnę pierwszego przejazdu z moją nową niemiecką rodziną. Dwoje rodziców, starsza.

S l o v a n s k ý p ř e h l e d

Niesamowity Akordeonista w Litewskim Mam Talent | Accordion music, Music book, Film music books

Alfa Omega 02 - Hunting Ground - Patricia Briggs


18 downloads 18 Views 2MB Size
1

Translated by Karin666

2

HUNTING GROUND ALPHA & OMEGA TOM 2 PATRICIA BRIGGS Rozdział 1 Obserwowała go z wybranej kryjówki, jak to robiła już poprzednio. W ciągu pierwszych dwóch razów rąbał drewno, ale dziś, po obfitych opadach śniegu jak przystało na środek grudnia, odśnieżał chodnik. Dzisiaj był dzieo, kiedy go weźmie. Z sercem w gardle, obserwowała jak usuwał śnieg ze starannie kontrolowaną siłą. Każdy ruch był dokładnie taki sam jak poprzedni. Każde przesunięcie szuflą było ściśle równoległe do wcześniejszego. W jego srogiej kontroli widziała wściekłośd, stłumioną i opanowaną tylko przez siłę woli – jak bomba domowej roboty. Obniżając się i oddychając lekko, rozważała jak to zrobid. Od tyłu, pomyślała, tak szybko jak to tylko możliwe, by nie miał czasu zareagowad. Jeden szybki ruch i byłoby po sprawie – jeśli nie straci odwagi, jak przy dwóch poprzednich razach. Coś jej mówiło, że to musi stad się dzisiaj, że nie będzie czwartej okazji. Był ostrożny i zdyscyplinowany – i jeśli nie byłby taki wściekły, z pewnością jego wilkołacze, wyostrzone zmysły, wykryłyby jej kryjówkę w śniegu pod jodłami okrążającymi przednie podwórko. Trzęsła się z nerwów nad swoim planem. Zasadzka. Słabe i tchórzliwe, ale był to jedyny sposób, w jaki mogła go wziąd. I to musiało byd zrobione, ponieważ było tylko kwestią czasu, kiedy straci kontrolę, która utrzymywała go machającego szuflą w stałym rytmie, mimo wściekającego się w nim wilka. A kiedy jego kontrola zawiedzie, ludzie umrą. Niebezpieczny. Mógł byd taki szybki. Jeśli to spieprzy, mógłby ją zabid. Musiała zaufad, że jej własny wilkołaczy refleks uchroni ją. To musiało byd zrobione. Postanowienie dało jej siłę. To stanie się dzisiaj.

*** Charles usłyszał silnik SUV’a, ale nie spojrzał w górę. Wyłączył komórkę i kontynuował ignorowanie opanowanego głosu swojego ojca mówiącego w jego głowie, dopóki sobie nie poszedł. Nie było nikogo, kto mieszkał blisko niego na tej pokrytej zaspami górskiej drodze – więc SUV był tylko kolejnym krokiem w determinacji jego ojca, by zmusid go do przekroczenia linii. - Hej, Szefie!

Translated by Karin666

3 To był nowy wilk, Robert, wysłany do Sfory Aspen Creek przez własnego Alfę z powodu braku kontroli. Czasami Marrok mógł pomóc, innym razem po prostu sprzątał bałagan. Jeśli Robert nie nauczy się dyscypliny, prawdopodobnie pozbycie się go, stanie się robotą Charles’a. Jeśli Robert nie nauczy się manier, pozbycie się go nie będzie martwid Charles’a tak jak powinno. - Szefie! - facet nawet nie kłopotał się wyjściem z samochodu. Było niewielu ludzi, którym Charles udzielił przywileju nazywania go wszystkim oprócz jego imienia i to szczenię nie było jednym z nich. Charles przestał odśnieżad i spojrzał na drugiego wilka, pozwolił mu zobaczyd, z czym dokładnie zaczyna. Mężczyzna zgubił swój uśmiech, zbladł i momentalnie opuścił wzrok na ziemię, przyspieszone ze strachu bicie serca poszerzyło mu naczynia krwionośne na szyi. Charles poczuł się małostkowy. I nienawidził tego, nienawidził swojej małostkowości i skręcającej go wściekłości, która to spowodowała. Wewnątrz niego Brat Wilk poczuł słabośd Roberta i lubił to. Stres związany z przeciwstawianiem się Marrok’owi, jego Alfie, pozostawił Brata Wilka łaknącego krwi. Robert by się nadawał. - Ja…….ah. Charles nie odezwał się. Pozwolił głupcowi zapracowad na to. Opuścił powieki i oglądał jak mężczyzna skręca się coraz bardziej. Zapach jego strachu zadowalał Brata Wilka – i sprawił, że Charles w tym samym czasie poczuł się chory. Zwykle on i Brat Wilk byli w lepszej harmonii - lub może problem leżał w tym, że on też chciał kogoś zabid. - Marrok chce cię widzied. Charles czekał pełną minutę, wiedząc jak długi może się wydawad ten czas dla posłaoca jego ojca. - To wszystko? - Tak, proszę pana. To „proszę pana”, było bardzo dalekie od wcześniejszego „Hej, Szefie”. - Powiedz mu, że przyjdę jak wyczyszczę chodnik. Po kilku ruchach szuflą, usłyszał jak SUV zawraca na wąska drogę. Samochodem zakołysało, poczym złapał przyczepnośd i ruszył z powrotem do Marrok’a jak najszybciej. Brat Wilk był zadowolony z siebie, Charles starał się nie byd. Wiedział, że nie powinien drażnid ojca przeciwstawiając się jego rozkazom – zwłaszcza nie przed wilkiem, który potrzebował przewodnictwa, jak Robert. Ale Charles potrzebował czasu. Musiał mied lepszą kontrolę nim znów stawi czoła Marrok’owi. Potrzebował prawdziwej kontroli, która pozwoli mu logicznie wyłożyd argumenty i wyjaśnid, dlaczego Marrok się mylił – zamiast po prostu walid głową w ścianę, jak to się działo przez ostatnie cztery spotkania, kiedy ze sobą rozmawiali. Nie po raz pierwszy marzył o bardziej zręcznym języku. Jego brat mógł czasami nakłonid Marrok’a do zmiany zdania – ale jemu nigdy się to nie udał. Tym razem. Charles wiedział, że ojciec się myli.

Translated by Karin666

4 A teraz wypracowywał sobie piękny nastrój.1 Skupił się na śniegu i wziął głęboki wdech zimnego powietrza – i coś ciężkiego wylądowało na jego ramionach, rzucając go w śnieg, twarzą w dół. Ostre zęby i ciepłe usta dotknęły jego karku i zniknęły tak szybko jak waga przygniatająca go. Bez poruszania się uchylił powieki i kątem oka spojrzał na czarnego wilka o oczach jak niebo, spoglądającego na niego ostrożnie……… z ogonem falującym, łapami taoczącymi w śniegu i pazurami cofającymi się i wysuwającymi jak u kota z nerwowym podekscytowaniem. I to było jak gdyby coś kliknęło wewnątrz Brata Wilka, wyłączając dziką wściekłośd, która kotłowała się w Charles’ie przez ostatnie kilka tygodni. Ulga, którą poczuł była wystarczająca by opuścił z powrotem głowę w śnieg. Tylko z nią, tylko kiedykolwiek z nią, Brat Wilk uspokajał się całkowicie. I tych parę tygodni było niewystarczające, by przyzwyczaid się do tego cudu – albo by uchronid go od bycia zbyt głupim, by poprosid ją o pomoc. Dlatego właśnie urządziła tą zasadzkę. Kiedy już był na siłach, wytłumaczył jej jak niebezpieczne może byd dla niej atakowanie go bez ostrzeżenia. Jednak najwidoczniej Brat Wilk wiedział dokładnie, kto go zaatakował; pozwolił im zostad wziętym w dół, w śnieg. Dobrze było czud zimno na twarzy. Zamarznięty śnieg skrzypiał pod jej łapami, wydała z siebie zaniepokojony dźwięk, dowód na to, że nie zauważyła, kiedy na nią zerknął. Jej nos był zimny, kiedy dotknęła jego ucha, a on zmusił się by nie zareagowad. Odrywając martwego z twarzą zakopaną w śniegu, mógł pozwolid sobie na szeroki uśmiech. Zimny nos cofnął się a on czekał aż wróci w zasięg, jego ciało bezwładne i bez życia. Szturchnęła go łapą, a on pozwolił swojemu ciału zakołysad się, ale kiedy uszczypnęła go w siedzenie nie mógł się powstrzymad przed szarpnięciem do przodu z piskliwym dźwiękiem. Udawanie martwego było po tym bezużyteczne, więc przekręcił się na plecy i podniósł do przysiadu. Szybko uciekła z zasięgu i obejrzała się na niego. Wiedział, że nie może nic wyczytad z jego twarzy. Wiedział to. Miał zbyt wiele praktyki w dwiczeniu ekspresji. Ale zobaczyła coś i opuściła przednią połowę ciała do przysiadu, a dolną szczękę rozluźniła w wilczym, szerokim uśmiechu – uniwersalne zaproszenie do zabawy. Potoczył się do przodu, a ona wystartowała z piskiem podekscytowania. Mocowali się po całym podwórku – robiąc bałagan na jego starannie odśnieżonym chodniku i obracając dziewiczy śnieg w pole walki wypełnione odciskami ciał i łap. Został człowiekiem by wyrównad szanse, ponieważ Brat Wilk przeważał ją o 30 lub 40 kilogramów, a jego ludzka forma ważyła mniej więcej tyle, co ona. Nie używała pazurów ani zębów przeciwko jego bezbronnej skórze.

1

And now he’d worked himself up into a fine mood. – jeśli ktoś ma lepszy pomysł jak to przetłumaczyd, to chętnie wysłucham propozycji. 

Translated by Karin666

5 Śmiał się na jej kpiące warknięcia, kiedy przewróciła go i zaczęła dobierad się do jego brzucha – wtedy roześmiał się znowu na uczucie jej lodowatego nosa, który wepchnęła pod kurtkę i koszulkę, delikatniejszego niż jakiekolwiek palce na wrażliwych punktach po bokach brzucha. Był ostrożny by nigdy jej nie przygnieśd, nie skrzywdzid, nawet przez przypadek. To, że zaryzykowała, było oświadczeniem zaufania, które ogromnie go rozgrzało – ale nigdy nie pozwolił Bratu Wilkowi zapomnied, że nie znała ich dobrze i miała więcej powodów niż większośd by obawiad się go i tego, kim był; mężczyzną i dominującym wilkiem. Słyszał nadjeżdżający samochód. Mógł zatrzymad ich zabawę, ale Brat Wilk nie miał ochoty jeszcze poddawad walki. Więc złapał jej tylnią łapę i pociągnął usuwając się z zasięgu błyszczących kłów. Zignorował bogaty zapach złości jego ojca – zapach, który nagle zaniknął. Anna była nieświadoma obecności jego ojca. Bran był do tego zdolny, znikad wśród cieni jak gdyby był zwykłym mężczyzną a nie Marrok’iem. Cała jej uwaga skupiona była na Charles’ie – to spowodowało, że Brat Wilk pysznił się tym, że nawet Marrok był drugi w kolejności do jej zainteresowania. To martwiło mężczyznę, ponieważ nienawykła do używania wilczych zmysłów, pewnego dnia mogła nie zauważyd niebezpieczeostwa, które mogło ją zabid. Brat Wilk był pewny, że mogą ją ochronid i otrząsnął się z trosk Charles’a pociągając go z powrotem w radośd zabawy. Usłyszał jak jego ojciec wzdycha i rozbiera się, kiedy Anna zerwała się do ucieczki, a Charles gonił ją dookoła domu. Użyła drzew na tyłach domu, jako bariery by utrzymad go na dystans, gdy za bardzo się zbliżał. Jej wyposażone w cztery pazury łapy dawały jej lepszą przyczepnośd niż darko music meechy nightmares buty i mogła szybciej biec dookoła drzew niż on. W koocu dogonił ją poza drzewami, a ona popędziła z powrotem wokół domu z nim siedzącym jej na ogonie. Okrążyła narożnik, wpadła na podwórko i zamarła na widok jego ojca w wilczej formie, czekającego na nich. To było wszystko, co mógł zrobid, by nie przejśd wprost przez nią jak biegacz2. W efekcie, czego, wybił spod niej łapy, gdy zmienił bieg w ślizg. Zanim mógł sprawdzid czy wszystko z nią w porządku, srebrny pocisk był już na nim, a cała zabawa nagle się zmieniła. Charles przez większośd czasu dzierżył kontrolę, gdy chodziło tylko o niego i Annę, ale z jego ojcem, jako dodatek był zmuszony do sumiennego stosowania mięśni, szybkości i umysłu by utrzymad dwa wilki, czarnego i srebrnego od zmuszenia go by jadł śnieg. W koocu skooczył leżąc płasko na plecach, z Anną na jego nogach i kłami jego ojca dotykającymi obydwu stron jego gardła w kpiącej groźbie. - Okay – powiedział, rozluźniając ciało w poddaniu – Okay. Poddaje się Słowa były czymś więcej niż tylko zakooczeniem zabawy. Próbował. Ale na koocu słowo Alfy było prawem. Gdziekolwiek pójdzie, pójdą za nim.3 Więc podporządkował się dominacji jego ojca tak 2

Pozycja zawodnika w futbolu amerykaoskim i kanadyjskim. Zawodnik ten należy do formacji ataku, a jego głównym zadaniem jest bieg z piłką i zdobycie jak największej liczby jardów. 3 Whatever followed would follow. – nie do kooca wiedziałam jak to przetłumaczyd, więc przepraszam, jeśli nie bardzo pasuje.

Translated by Karin666

6 łatwo jak każde szczenię w sforze. Marrok podniósł głowę i usunął się z klatki piersiowej Charles’a. Kichnął i read more się śniegu, podczas gdy Charles wyciągał nogi spod Anny. - Dzięki – powiedział do niej, a ona posłała mu szeroki uśmiech. Pozbierał ubrania z maski samochodu ojca i otworzył drzwi do domu. Anna wskoczyła do salonu i pospieszyła w dół holu do sypialni. Wrzucił ubrania ojca do łazienki i kiedy ten podążył za nim, zamknął drzwi za zakooczonym białym kolorem ogonem. Gorąca czekolada i zupa były już gotowe, kiedy jego ojciec wynurzył się z łazienki, twarz miał zarumienioną z wysiłku wywołanego przemianą, jego oczy były orzechowe i znów ludzkie. On i jego ojciec nie byli do siebie zbyt podobni. Charles odziedziczył wygląd po swojej matce z plemienia Salish’ów4 a Bran był całkowitym Walijczykiem, z piaskowymi włosami i wydatnymi rysami, które zwykle przybierały zwodniczo szczere wyrażenie, obecnie nigdzie nie widoczne. Pomimo zabawy, Bran nie wyglądał na szczególnie szczęśliwego. Charles nie trudził się rozpoczynaniem rozmowy. I tak nie miał nic do powiedzenia. Jego dziadek często powtarzał mu, że za bardzo stara się przesunąd drzewa z drogi, kiedy mądrzejszy mężczyzna materi microsoft word 2007 pdf je dookoła. Dziadek był znachorem i lubił mówid metaforami. Zwykle miał rację. Podał swojemu ojcu kubek gorącej czekolady. - Twoja żona zadzwoniła do mnie ubiegłej nocy. – głos Brana był ochrypły. - Ach – nie wiedział o tym. Anna musiała zadzwonid, kiedy on był na zewnątrz próbując prześcignąd swoją frustrację. - Powiedziała mi, że nie wysłuchałem, co masz do powiedzenia. – jego ojciec powiedział. – Powiedziałem jej, że całkiem wyraźnie słyszałem jak mówiłeś, że jestem idiotą, chcąc jechad do Seattle, by spotkad się z Europejską delegacją - jak zrobiła większośd sfory. Taktowny, to ja, pomyślał Charles, który zdecydował, że popijanie kakao jest lepszym pomysłem niż otwieranie ust. - I zapytałam go, czy masz w zwyczaju kłócid się z nim bez wyraźnego powodu. – powiedziała Anna bezceremonialnie wysuwając się zza jego ojca i ocierając się o Charles’a. Nosiła jego ulubiony brązowy sweter. Wisiał na niej do połowy ud i pochłaniał jej kształty w wełnie koloru kakao. Brat Wilk lubił, kiedy nosiła jego ubrania. Powinna wyglądad jak uchodźca, ale jakimś cudem tak się nie stało. Kolor zmienił jej skórę na porcelanową i wydobył głębokie pasemka w jasno brązowych włosach. Podkreślił też piegi, które uwielbiał. Wskoczyła na blat i zamruczała szczęśliwie, gdy trafiła na kakao, które dla niej zrobił. - I wtedy się rozłączyła. – powiedział jego ojciec niezadowolonym tonem.

4

Saliszowie Nadmorscy (ang. Coast Salish) - grupa plemion Indian zamieszkujących Kolumbię Brytyjską w Kanadzie.

Translated by Karin666

7 -Mmm. – powiedziała Anna. Charles nie potrafił powiedzied, czy reagowała na gorącą czekoladę, czy na to, co powiedział jego ojciec. - I odmówiła odebrania, kiedy oddzwaniałem. – Jego ojciec nie był zadowolony. Niezbyt wygodne mied wokół siebie kogoś, kto nie podporządkowuje się natychmiast, prawda staruszku? Pomyślał Charles, gdy ojciec spotkał jego wzrok. Nagły śmiech Brana, powiedział Charles’owi, że jego ojciec tak naprawdę nie był zły. - Frustrujące – zaryzykował Charles. - Krzyczał na mnie. – powiedziała Anna pogodnie, pukając się w czoło. Marrok mógł mówid do każdego ze swoich wilków w umyśle, chociaż nie mógł w nim czytad, nie ważne jak bardzo wyglądało na to, że to robił. Był po prostu cholernie dobry w czytaniu ludzi. – Ignorowałam go i w koocu sobie poszedł. - Nie ma zabawy z walki z kimś, kto nie oddaje – powiedział Charles. - Bez kogoś, z kim można się kłócid. Wiem, że musiał pomyśled nad tym, co mu powiedziałam. – stwierdziła zadowolona z siebie Anna. – By znaleźd właściwe słowa, którymi zamknie mi usta następnym razem, gdy będzie ze mną rozmawiał. Nie miała nawet dwierd wieku, nie byli partnerami nawet miesiąca, a już ustawiała ich tak, by jej pasowało. Brat Wilk był zadowolony z partnerki, którą im znalazł. Charles odstawił kubek i założył ręce na piersi. Wiedział, że wyglądał onieśmielająco: taki był jego zamiar. Ale kiedy Anna cofnęła się od niego, tylko trochę, opuścił ręce i założył kciuki o przednie kieszenie jeansów i zmusił ramiona do relaksu. A jego głos był łagodniejszy niż zamierzał. - Manipulowanie Bran’em ma tendencję do obracania się przeciwko manipulatorowi. – powiedział jej. – Nie polecałbym tego. Jego ojciec potarł usta i westchnął głośno. - Więc – powiedział Bran – dlaczego sądzisz, że moja podróż do Seattle miałaby dla mnie katastrofalne skutki? Charles obrócił się do ojca, już prawie zapomniał o decyzji by zaprzestad walki z Bran’em o wyjazd do Seattle. - Bestia przyjeżdża, a ty pytasz mnie, dlaczego? - Kto? – zapytała Anna. - Jean Chastel, Bestia z Gévaudan. – odpowiedział Charles. – Lubi jeśd swoje ofiary, którymi w większości są ludzie. - Skooczył z tym – powiedział spokojnie Bran.

Translated by Karin666

8 - Proszę – warknął Charles – nie wciskaj mi kitu, w który sam nie wierzysz – za bardzo śmierdzi to kłamstwem. Bestia został zmuszony do zaprzestania zabijania otwarcie, ale tygrys nie zmienia swoich nawyków. Dalej zabija. Wiesz to równie dobrze jak ja. – Mógł wskazad inne rzeczy – Jean rozsmakował się w ludzkim mięsie, im młodsze, tym lepsze. Ale Anna już doświadczyła, co się dzieje, gdy wilk zmieni się w potwora. Nie chciał byd tym, który powie jej, że na świecie istnieją gorsze rd file lg 3500 flash niż jej były alfa i jego partnerka. Jego ojciec wiedział, kim Jean Chastel był. Bran przyznał mu rację. - Tak. Prawie na pewno zabija dalej. Ale ja nie jestem bezbronnym człowiekiem, Jean mnie nie zabije. – spojrzał na Charles’a zmrużonymi oczami. – O czym wiesz. Więc dlaczego sądzisz, że ta wizyta będzie niebezpieczna? Miał rację. Zabierz Bestię z obrazka, a i tak wciąż czuł się chory na samą myśl o podróży ojca. Bestia był najbardziej oczywisty, niebezpieczeostwo poparte dowodami. - Po prostu wiem – w koocu powiedział Charles. – Ale to ty musisz podjąd decyzję. Wnętrzności skręcały mu się z wiedzy, jak źle to wszystko pójdzie. - Wciąż nie podałeś logicznego powodu. - Nie – Charles zmusił swoje ciało do zaakceptowania porażki i utrzymywał wzrok na podłodze. Jego ojciec wyjrzał przez małe okienko na udrapowane w zimową biel góry. - Twoja matka tak robiła, - powiedział. – Robiła stwierdzenie, bez podparcia tego czymkolwiek, a ja po prostu powinienem przyjąd to jako fakt. Anna patrzyła na jego ojca z oczekiwaniem. Bran uśmiechnął się do niej, następnie podniósł kubek w stronę gór. - W ciężki sposób nauczyłem się, że zwykle ma rację. Frustracja nawet nie jest blisko tego, co czułem. Więc – powiedział, ponownie odwracając uwagę do Charles’a. – Są już w drodze. Nie mogę teraz tego odwoład, i to musi byd zrobione. Oświadczenie dla normalnego świata, że pomiędzy nimi żyją wilkołaki będzie oddziaływad na europejskie wilki w takim samym stopniu, jeśli nie większym, jak na nasze. Zasługują na szansę by zostad wysłuchanymi i muszą wiedzied, co zamierzamy zrobid. To powinno wyjśd ode mnie, ale ty będziesz równie dobrym substytutem. Pociągnie to za sobą pewne urazy i będziesz musiał sobie z tym poradzid. Nagła ulga, która wypełniła Charles’a, zostawiła go opierającego się o blat z niespodziewaną słabością, gdy konsumujące wszystko uczucie całkowitej i absolutnej katastrofy opuściło go. Charles spojrzał na swoją partnerkę. - Mój dziadek byłby zachwycony mogąc cię spotkad – powiedział do niej ochryple. – Nazywałby cię „Ta, Która Usuwa Drzewa z Jego Ścieżki”. Wyglądała na zagubioną, ale jego ojciec się roześmiał. Znał staruszka równie dobrze. Translated by Karin666

9 - Nazywał mnie „Tym, Który Musi Biec Przez Drzewa” – wyjaśnił Charles i w duchu szczerości, ponieważ musiała wiedzied, kim jest, kontynuował – albo czasami „Biegającym Orłem”. - Biegający Orzeł? – zaintrygował ją. – Co w tym złego? - Zbyt głupi by latad – wymamrotał jego ojciec, z nikłym uśmiechem. – Ten staruch miał cięty język – cięty i zdolny, więc to przyklejało się do ciebie, dopóki nie cisnął kolejną obelgą. – Kiwnął głową w stronę Charles’a. – Ale byłeś wtedy dużo młodszy, a ja nie jestem tak solidny jak drzewo. Poczułbyś się lepiej gdybyś…. Anna odchrząknęła. Jego ojciec uśmiechnął się do niej. - Gdybyście ty i Anna pojechali w zamian? - Tak – Charles zatrzymał się, ponieważ było coś jeszcze, ale dom był zbyt naszpikowany nowoczesną technologią by duchy mogły mówid do niego swobodnie. Zwykle to była doba rzecz. Gdy stawały się zbyt wymagające czasami uciekał do swojego gabinetu gdzie komputery i elektronika wygłuszały je całkowicie. Wciąż było w nim coś, co oddychało spokojniej wiedząc, że ojciec zgodził się nie jechad. – Nie do kooca bezpiecznie, ale lepiej. Kiedy chcesz byśmy byli w Seattle?

Rozdział 2 - Kocham Seattle. – Krissy zawinęła ręce wokół siebie i obróciła się w koło. Spojrzała w górę z wypracowanym uśmiechem małej dziewczynki i jej kochanek odpowiedział uśmiechem. Sięgnął do niej i założył złoty pukiel jej włosów za ucho. - Przeprowadzamy się tu, księżniczko? Mógłbym załatwid ci mieszkanko z widokiem na wodę. Zastanowiła się nad tym, lecz w koocu pokręciła głową. - Tęskniłabym za Nowym Jorkiem, dobrze o tym wiesz. Nigdzie nie ma takich sklepów jak w Nowym Jorku. - W porządku – powiedział, a jego głos brzmiał jak pobłażliwe mruczenie. – Zawsze możemy tu przyjechad się pobawid, jeśli będziesz chciała. Krissy przechyliła głowę i złapała krople deszczu w usta, szybkie kłapnięcie, jak nietoperz chwytający owada w powietrzu. - Możemy pobawid się teraz?

Translated by Karin666

10 - Praca przed zabawą – powiedziała Hannah - zabawo psuj. Była towarzyszką5 Ivan’a przed Krissy, która zajęła jej miejsce w jego łóżku i sercu, co wkurzało Hannah. - Ivan – przymilała się Krissy, umieszczając ręce na jego koszuli i przyciągając go w dół, by mogła polizad jego usta. – Możemy się zabawid teraz? Nie musimy dzisiaj pracowad, prawda? Pozwolił jej pochłonąd swoje usta i kiedy uniósł głowę jego oczy wypełnione były pożądaniem. - Hannah zabierz wszystkich do hotelu i skontaktuj się z szefem. Krissy i ja pojawimy się tam za kilka godzin.

*** Znów padało, ale Jody dorastał w Eugene gdzie padało tylko raz w roku – od stycznia do grudnia. Poza tym był spod znaku Ryb, woda była jego żywiołem. Uniósł twarz i pozwolił wodzie po niej płynąd. Dwiczenia przeciągnęły się do późna i skooczyli już po zachodzie słooca. Muzyka była dzisiaj dobra, wszyscy to czuli. Wyjął pałeczki z tylniej kieszeni i uderzał nimi, wybijając w powietrzu rytm, który tylko on słyszał. Było coś, co powinien zmienid w ostatnim metrum6…. Do mieszkania poszedł skrótem – ciemną, wąską uliczką, ledwie na tyle szeroką by zmieściło się w niej półtora samochodu. Było już późno, ale w okolicy nikogo nie było z wyjątkiem starszego mężczyzny i dziewczyny wyglądającej na 16 lat. Obydwoje byli przemoczeni i w pośpiechu kierowali się w jego stronę. - Przepraszam – odezwał się mężczyzna. – Zwiedzaliśmy i wygląda na to, że się zgubiliśmy. Czy wiesz, gdzie znajduje się najbliższa restauracja? Płaszcz, który nosił wyglądał na kosztowny – wełniany, pomyślał Jody, a na nadgarstku miał błyszczący, złoty zegarek, który musiał kosztowad kupę forsy. Dziewczyna – gdy podeszli bliżej nabrał pewności, że między nimi było więcej niż pokolenie różnicy, może była jego wnuczką – nosiła 10centymetrowe szpilki, które sprawiały, że jej stopy wyglądały na maleokie. Złapała go na przyglądaniu się i wyglądało na to, że jego atencja sprawia jej przyjemnośd. Nie mógł powstrzymad się przed odpowiedzeniem uśmiechem. Umieściła rękę na jego nadgarstku i powiedziała: - Musimy znaleźd jakieś jedzenie. – Click the following article uśmiech poszerzył się i wtedy zobaczył kły. Dziwne, pomyślał, nie wyglądała na członkinię grup, z którymi zadawała się jego była dziewczyna, gdzie wszyscy nosili kły i grali w tą głupią grę……. nie D&D7, która była spoko…… ale w jakąś z wampirami. 5

W oryginale „playmate”, ale jakoś towarzyszka zabaw mi nie pasowało. Trochę zbyt dziecinnie. Metrum – obowiązujący w utworze muzycznym schemat, który określa wartośd trwania nut, a także układ akcentów w obrębie taktu. 7 [1] Dungeons & Dragons, w skrócie D&D lub DnD (ang. Lochy i Smoki) – najpopularniejsza i uważana za prekursora gatunku fabularna gra fantasy 6

Translated by Karin666

11 Ta dziewczyna upięła włosy w kooski ogon i wyglądała bardziej jak Britney Spears niż Vampirella. Jej buty były wściekle różowe i nawet skrawek jej ubrania nie był w kolorze czarnym. Nie podobało mu się, że gardło zacisnęło mu się ze strachu, bo nosiła akrylowe kły. - Jest pewne miejsce kilka bloków dalej – powiedział jej, usiłując delikatnie wykręcid nadgarstek z jej uścisku. – Podają włoskie jedzenie i mają świetny czerwony sos. Oblizała usta, ale nie puściła nadgarstka Jody’ego. - Uwielbiam czerwony sos. - Spójrz – powiedział, szarpiąc nadgarstek, aż był wolny – skoocz to. To nie jest śmieszne. - Nie – odetchnął mężczyzna, który w jakiś sposób znalazł się za nim, podczas gdy Jody rozmawiał z dziewczyną. - Wcale nie jest śmieszne. Jody poczuł ostry ból w karku. - Gdzie jest jakieś prywatne miejsce? – po chwili spytał starszy człowiek. –Miejsce, gdzie moglibyśmy pobawid się wszyscy razem, bez obawy, że ktoś nas zobaczy? Jody poprowadził swoich nowych przyjaciół kilka kilometrów dalej, do miejsca przy Zatoce, gdzie wiedział, że nikt się nie pojawia. - Dobrze – powiedział mężczyzna. niemiecka Bardzo dobrze. Dziewczyna zamknęła oczy i uśmiechnęła się. - Ruch uliczny zagłuszy krzyki. Mężczyzna pochylił się i przysunął usta do ucha Jody’ego. - Możesz się teraz bad. Jody bał się przez dłuższy czas, think, lil chuckee mercy style brilliant tym, nim wrzucili jego ciało do wody, jako pokarm dla rybek.

*** - Kamienie utrzymają go pod wodą, przez dłuższy czas, aż nie będą w stanie określid jak zginął – powiedział Ivan. - Wciąż twierdzę, że powinniśmy zostawid go wiszącego nago na drzewie, jak tą dziewczynę w Syracuse. Ivan pogłaskał ją po głowie.

Translated by Karin666

12 - Drogie dziecko – powiedział i westchnął. – To był specjalny przypadek – była ostrzeżeniem dla jej ojca. Ten tutaj był tylko dla zabawy i jeśli pozwolimy tym śmiesznym ludziom wiedzied, że go zabiliśmy źle odbije się to na interesach. Spojrzała na zakrwawione pałeczki perkusyjne i westchnęła wrzucając je do wody w ślad za ciałem. - A nic nie może przeszkadzad w interesach. - Biznes utrzymuje dach nad naszymi głowami i pozwala nam podróżowad, kiedy tylko chcemy – wyjaśnił jej Ivan. – Musisz umyd twarz, księżniczko i nałóż z powrotem ubrania.

*** Wielki górski szczyt przedzierał się przez białą mgłę i królował w swej znakomitości na jasnym niebie, zapierając Annie dech w piersi. Szczyt Mounier, pomyślała, chociaż jej znajomośd geografii Gór Kaskadowych była nikła. Pasmo górskie wznosiło się poniżej nich, ale ten szczyt był uosobieniem wielkości, wyższy niż skromne pagórki poniżej. Stopniowo, inne wielkie szczyty pojawiały się na horyzoncie, tonąc w chmurach. - Hej, Charles? Góry widoczne były z samolotu po stronie Charles’a. Anna zbliżyła się do niego tak bardzo jak tylko mogła, bez dotykania go – pilotował samolot, więc nie chciał go rozproszyd. - Tak? Oboje nosili zestawy słuchawkowe dla ochrony ich wrażliwych uszu od hałasu silnika, które zniekształcały ich głosy. W jej słuchawce, jego głos był wystarczająco niski, by wywoład brzęczenie, mimo, że głośnośd ustawiona była na minimum. - Ile samolotów posiada Sfora? To był drugi egzemplarz, którym leciała. - Tylko Learjet’a – odpowiedział. – Jeśli wychylisz się jeszcze bardziej, udusisz się. Ta Cessna jest moja. Posiadał samolot? Kiedy już zaczynała myśled, że go zna, wyskakiwało coś, co pokazywało, że się myli. Wiedziała, że zarządzał finansami Sfory, i że nie było niebezpieczeostwa, że w najbliższym czasie będą bez grosza. Wiedziała, że on sam jest stabilny finansowo, chociaż nie rozmawiali o tym za dużo. Posiadanie samolotu było zupełnie inną kategorią finansowej stabilności, tak ja Szczyt Rainier była z zupełnie innej kategorii gór, niż wzgórza, które znała z Illinois. - Nie jesteśmy w podróży służbowej? – zapytała. – Dlaczego wzięliśmy ten samolot?

Translated by Karin666

13 - Jet potrzebuje 1,5 kilometra pasa do lądowania – powiedział. – To oznacza Boeing Field8 lub Sea-Taca ja nie chcę by Rząd przez cały tydzieo siedział nam na ogonie. 9

- Rząd nas śledzi? – Nagle wyobraziła sobie spacerującego Charles’a śledzonego przez skradających się mężczyzn w czarnych garniturach, starających się pozostad poza widokiem i zawodzących z kreskówkową przesadą. Przytaknął. - Możemy byd sekretem dla reszty świata, ale niewłaściwi ludzie wiedzą, że istniejemy. Dlatego właśnie Marrok zadecydował, że nadszedł czas, by upublicznid istnienie wilkołaków. - Więc ci ludzie nas śledzą? Uśmiechnął się wilczo. - Tylko, kiedy tego chcę. Przyglądała się temu uśmiechowi i doszła do wniosku, że do twarzy mu z nim. - Więc gdzie będziemy lądowad? - Na pasie startowym utrzymywanym przez Sforę Emerald City. Znajduje się jakieś 50 km od Seattle. Samolot zataoczył gubiąc prędkośd, a Anna poczuła łaskotanie w brzuchu. Ścisnęła podłokietnik i zaśmiała się, gdy Charles wyrównywał poziom. - Naprawdę lubię latad. Schylił głowę i spojrzał na nią ponad szkłami okularów przeciwsłonecznych. Nagle uśmiechnął się i odwrócił w stronę tablicy rozdzielczej. Samolot przechylił się na lewo. Anna czekała aż wyrówna poziom, ale maszyna cały czas przechylała się, aż znaleźli się do góry nogami i łagodnie wrócili do poziomu. Ponad jej śmiechem, Charles powiedział. - Ten samolot nie jest przeznaczony do akrobatyki lotniczej, ale beczka jest nietrudnym manewrem. – Przechylił samolot na drugą stronę i powiedział. – Poprawnie zrobiony. I zataoczył samolotem na niebie.10

8

Międzynarodowy Port Lotnicy w Hrabstwie King, Seattle w stanie Waszyngton.

9

Port lotniczy Seattle-Tacoma

10

And then he danced the plane through the sky. – nie mam pojęcia jak to inaczej przetłumaczyd.

Translated by Karin666

14 Była zdyszana, a jej przepona bolała od śmiechu do czasu, gdy Cessna powróciła na kurs. Spojrzała na Charles’a, który nawet się nie uśmiechnął. Równie dobrze mógłby latad modelem 11nad polem zbożowym. Nienawidził samolotów, tak jak większości nowoczesnej technologii. Powiedział jej to. Ale posiadał https://roaden.click/sports-games/gta-liberty-city-for-pc.php i jak cholera potrafił nim latad. Kiedy prowadził swoją ciężarówkę był spokojny i opanowany. Więc dlaczego zdecydował się odgrywad kaskadera w Cessnie? Czyżby tylko dla jej rozrywki, czy dla swojej? Kobieta powinna wiedzied więcej o swoim partnerze. Kiedy więź zestaliła się po raz pierwszy, uwierzyła, że mogłaby. Ale jej początkująca zdolnośd, by go wyczuwad, zanikła, pogrzebana pod jego opanowaniem i jej liniami obronnymi. Mogła wyczud więź między nimi, silną, błyszczącą i nieprzeniknioną. Zastanawiała się czy on czuje to samo, albo czy może czytad jej myśli, gdy tylko najdzie go ochota. - Tu 883 Victor do Bazy Powietrznej Listopad, proszę o pozwolenie do lądowania – powiedział. I zajęło jej chwilę zrozumienie, że mówi do kogoś innego. - Śmiało, sir. To znaczy, masz pozwolenie 883 Victor – powiedział obcy głos. – Witamy na terytorium Sfory Emerald City, sir. Charles opuścił ich nagle continue reading rozproszone chmury, obok pokrytych bielą gór do łagodnie zielonej doliny poniżej. Zanim zrozumiała, że tam jest pas lądowania, koła machine music ares war vs ziemi z delikatnym wstrząsem. Miejsce gdzie wylądowali, wyglądało prawie tak samo nieprzystępnie jak Aspen Creek. Chociaż śnieg zaczynał się jakieś 30 metrów od podnóża, w miejscu, w którym wylądowali było zielono jak w lato. Bardziej zielono. Wszędzie poza lądowiskiem i hangarem piętrzyły się drzewa i krzewy. Gdy Charles zdjął słuchawki i odpiął pas ludzie wybiegli z hangaru w stronę samolotu. Wycofał się od niej, boleśnie rozrzedzając więź między nimi. Gdyby ją ostrzegł zawczasu, mogłaby zachowad milczenie - trzy lata w jej poprzedniej sforze, dały jej kontrolę nad bólem. To zaskoczenie wydobyło jęk z jej ust. Charles zdjął okulary i spojrzał na nią z zmarszczonymi brwiami. Nagłe zrozumienie rozszerzyło jego oczy, - Nigdy nie myślałem…. – odwrócił głowę i powiedział do kogoś innego. – W porządku, W porządku. I bolesny rozpad ich więzi ustał. Wilcze oczy spojrzały na nią z jego twarzy, przysunął się do niej i dotknął jej policzka. - Przepraszam – powiedział. – Nie miałem zamiaru cię odcinad. Ja tylko…. Przerwał, najwidoczniej z braku słów.

11

W domyśle modelem samolotu.

Translated by Karin666

15 - Uzbrajałeś się? – zasugerowała. – Nie ma sprawy. Po prostu się tego nie spodziewałam. Rób, co musisz. Ale nie zrobił. Zamiast tego powiedział patrząc na zbliżających się mężczyzn. - To nie są wrogowie. Przynajmniej nie tym razem. Był na zewnątrz zanim mogła powiedzied cokolwiek. I co miałabym powiedzied? Zamknął się w sobie, by mógł zabid gdyby zaszła taka potrzeba, tak by za bardzo nie polubił żadnego z nich. Żeby nie zawahał się zrobid wszystkiego, co konieczne. W sumie coś jednak wiedziała o swoim partnerze. Wyskoczyła z pokładu zaraz za nim, i podążyła do miejsca gdzie stały obce click, wciąż zastanawiając się czy to powinno ją uspokoid, czy zmartwid. - Cieszę się, że ci się udało, sir – powiedział ten, który najwidoczniej rządził. Wciąż czasami przerażało ją to, jak z subtelnych ruchów ciała i pozycji potrafiła powiedzied, kto był najwyżej w łaocuchu dowodzenia. Prawdziwi ludzie, normalni nie potrzebowali wiedzied, kto był pierwszy a kto ostatni. - Śledziliśmy cię na radarze i Jim trochę się martwił, ponieważ wyglądało na to, że nie panujesz nad prędkością. Charles nic po sobie nie pokazał, jego twarz była pusta i Anna zastanawiała się jak jego akrobacje musiały wyglądad na radarze. - Żadnych problemów – odpowiedział. Drugi wilk przeczyścił gardło i opuścił wzrok na ziemię. - To dobrze. Jestem Ian, Marshal 12Sfory Emerald City. Jestem tu by pomóc ci w każdy możliwy sposób. W czasie, gdy Charles i inne wilki wyładowywali bagaż i omawiali jak najlepiej zająd się samolotem i przechowywad go, Anna stała oddalona. Nie była tak zdenerwowana przebywaniem z obcymi jak się spodziewała i zajęło jej minutę by domyślid się dlaczego. Ian był w połowie hierarchii sfory i liderem tutaj. Więc ta grupa nie była górną warstwą Alf, nie byli najbardziej dominujący, nie wywoływali w bardziej dominującym wilku potrzeby ustawienia ich na swoich miejscach. Angus Hooper, Alfa Sfory Emerald Here był mądrym mężczyzną. Nie żeby musiał martwid się o kontrolę Charles’a, ale rozgrywanie tego bezpiecznie było sprytnym posunięciem. Angus nie zrobił tego, ponieważ Anna bała się dominujących wilków, ale i tak częśd niej była mu wdzięczna. Będzie wystarczająco dużo Alf, by ją pogrążyd, gdy spotkania się rozpoczną.

12

Szeryf

Translated by Karin666

16 Każdy wilk przybywający z Europy rządził własnym terytorium, niektórzy z nich od wieków. Nikt jej nie skrzywdzi, nie, kiedy była gta samp aimbot Charles’em. Wiedziała to, ale strach przed męskimi wilkami wbijał się w nią od lat i zajmie więcej niż miesiąc czy dwa wyzbycie się go. - Zajmę się samolotem – powiedział Ian. Podniósł najbliższą walizkę, z opuszczonymi ramionami i pełnym szacunku pochyleniem głowy zaprosił ich by podążyli za nim w górę kamiennej ścieżki, między drzewami. Charles wziął swoją walizkę i poczekał na Annę by go wyprzedziła. Kiedy już byli w pdf, wilk sfory Emerald City zaczął mówid szybko, całkowicie biznesowym tonem, który mógłby zamaskowad jego niepokój przed kimś, kto był w pełni człowiekiem. Charles działał tak na ludzi, nawet we własnej sforze i podejrzewała, że nawet jego ojciec nie wiedział o tym jak bardzo go to martwiło. - Angus jest w pracy – powiedział Ian. – Kazał przekazad, że masz całkowity dostęp do domu. Anna pamiętała, że rzucili okiem na dom, gdy https://roaden.click/sports-games/noise-and-vibration-control-beranek-music.php, ale z ziemi nie było go widad, został dobrze ukryty pośród drzew. Zapewne znajdował się w miejscu, do którego zmierzali. - Możesz korzystad ze wszystkiego, co każdy z nas posiada, a sfora jest właścicielem nowego Land Cruiser’a i Corolli13, która pamięta lepsze dni. Angus powiedział, że możesz używad jego BMW jeśli wolisz. - Weźmiemy Corollę – odpowiedział Charles. – I zostajemy w hotelu w śródmieściu. Stamtąd będziemy mieli łatwiejszy dojazd do miejsca spotkao. - Pomyślał, że możesz się tak poczud. Angus zaprasza, byście skorzystali z jego mieszkania w mieście. - Nie potrzebnie – powiedział Charles. Anna zastanawiała się, czy zauważył, że usta mężczyzny opadły. Bardziej prawdopodobne, że po prostu go to nie obchodziło. Sfora Emerald City była gospodarzem spotkania i dla Charles’a odmówienie gościnności mogło wyglądad jakby nie uznawał ich, jako sprzymierzeoców. Wolał byd niezależny – oddzielony od ludzi, których w przyszłości może byd zmuszony zabid. Charles był egzekutorem swojego ojca i handlarzem sprawiedliwości14, a ta ponura odpowiedzialnośd oddziaływała na wszystko, co robił. Nie narażał się na niewygodę szukania przyjaciół, nawet we własnej sforze. Lepiej czuł się będąc sam. To wcale nie moja, że Anna nie mogła załagodzid takiego stanu rzeczy. - Doceniamy ofertę – Anna powiedziała do Iana. – Ale niedawno się sparowaliśmy i… To nie wymagało zbyt dużego wysiłku od Anny zarumienid się, gdy jej głos opadał. A jakąkolwiek urazę czuł Ian, została zastąpiona przez zainteresowanie.

13

Toyota Land Cruiser http://www.premiumsuv.com/includes/images/Toyota_Landcruiser/index.jpg Toyota Corolla http://img.turbo.fr/01512548-photo-toyota-corolla-verso-corolla-verso-mc-110-vvt-i-5pl.jpg

14

W oryginale „justice dealer” – nie wiem jak to przetłumaczyd. Nie przychodzi mi do głowy, żaden polski odpowiednik.

Translated by Karin666

17 - Więc to prawda? – Ian spojrzał na Charles’a, po czy szybko odwrócił wzrok. – Słyszałem o tym. - Szokujące, wiem – wymamrotał Charles. Drugi wilk zesztywniał i spojrzał na Charles’a zmartwionym wzrokiem, zbyt nieufny w stosunku do niego by usłyszed humor. - Jest strasznie dokuczliwy – powiedziała Anna, próbując pomóc. Twarz wilka sfory Emerald City rozluźniła się w całkowitym niedowierzaniu. Charles zauważył to i uśmiechnął się szeroko do niej. Szkoda, że Ian nie widział jego miny, ale nim zdążył znów spojrzed na Charles’a, jego twarz znów przybrała wyraz granitowej fasady, którego używał publicznie. - Jasne – powiedział Ian. Odchrząknął i zmienił temat. – Więc…. Angus kazał przekazad, że czekamy jeszcze jedynie na Rosjan i Francuzów. Pomyślał, że mógłbyś byd zainteresowany wiadomością, że Brytyjski Alfa przyjechał sam, tylko z partnerką. Będziemy wiedzied, kiedy Rosjanie przyjadą – zatrzymują się w apartamencie, który posiada przedsiębiorstwo Angus’a. - Przedsiębiorstwo Angus’a? – zapytała Anna – pakowali się w pośpiechu i nie miała czasu zapytad, czym zajmują się tutejsze wilki. - Angus zarządza przedsiębiorstwem stosującym najnowocześniejszą technikę – wyjaśnił Charles. – Składają razem programy, by utrzymad inne firmy sprawnie działające. Będziemy używad w tym tygodniu ich udogodnieo - dał swojemu sztabowi wcześniejsze wakacje, na Boże Narodzenie. Spojrzał na Iana. - Mogę się założyd, że francuskie wilki już tu są. Chastel będzie chciał sprawdzid tereny łowieckie, zanim zwierzyna przyjedzie. - Nie pojawili się w hotelu, który zarezerwowali. Charles potrząsną głowa. - Powiedz Angus’owi, że Chastel nigdy nie zatrzymuje się w hotelu. Zbyt publiczne. Wynajmie dom, coś miłego. Jest tutaj, prawdopodobnie już od tygodnia, dwóch. Charles starał się nie byd w dobrych kontaktach z ludźmi, nie rozumied ich……. i może dobrze mu to wychodziło. Ale rozumiał drapieżniki całkiem nieźle. Drzewa przerzedziły się i dom wyłonił się z lasu. Jak dom Bran’a, ten także został zbudowany korzystając z naturalnej pdf a otaczające drzewa chowały jego dużą częśd. Przedsiębiorstwo Angus’a musiało byd całkiem lukratywne. - Angus powiedział, że to Francuzi przysporzą najwięcej kłopotów – powiedział Ian.

Translated by Karin666

18 - Niedoceniasz Rosjan – powiedział Charles. – Ale Angus ma prawdopodobnie rację. Jean jest potężny, przerażający i szalony jak kapelusznik15. Lubi zabijad, zwłaszcza, jeśli jego ofiara jest słaba i przerażona, jego życie nie wytrzymałoby tego rodzaju badania, które czekałoby go, gdyby ujawnił się światu. - Angus mówi, że Jean Chastel będzie niósł głos, ponieważ każdy się go boi. Charles uśmiechnął się wilczo a jego oczy były zimne i czyste. - To nie jest demokracja, nie ma głosowania. Nie nad tym. Europejczycy nie mają nic do powiedzenia na temat tego czy ujawnimy się światu czy nie. Jestem tu by wysłuchad ich obaw i zadecydowad, co możemy zrobid by złagodzid wpływ, jaki będzie miało upublicznienie naszego istnienia. - Nie to słyszałem od Europejskich delegacji, które już przybyły – Ian był ostrożny, by nie zabrzmied jakby się nie zgadzał z Charles’em. - A co z Azjatyckimi wilkami? – zapytała Anna. – Albo Afrykaoskimi czy Australijskimi? Południowoamerykaoskimi? - Nie liczą się – Ian zlekceważył jej pytanie. - Liczą się – powiedział miękko Charles. – Zajęto się nimi osobno. Ostry zapach Stachu unosił się wokół nosa Veta banica jr – w głosie Charles’a pojawiła się groźba, gdy uznał, że wilk się wywyższa a Ian zrozumiał to. Zmarszczyła brwi patrząc na Charles’a. - Przestao go terroryzowad. To są rzeczy, które powinnam wiedzied. Opowiedz mi o nieeuropejskich wilkach. Charles uniósł brew na jej odzywkę, ale odpowiedział wystarczająco chętnie. - Wilkołaki są europejskimi potworami i zapracowaliśmy na to. W Afryce jest nas tylko kilkoro a jeszcze mniej w Azji, gdzie są inne potwory, które za bardzo nas nie lubią. Są dwie sfory w Australii, około czterdzieści wilków. Obydwoje Alf zostało poinformowanych o naszych planach, nikt nie miał żadnych obiekcji. Bran również przedyskutował swoje intencje z Południowoamerykaoskimi wilkami. Byli mniej szczęśliwi, ale podobnie jak Europejczycy nie mają wpływu na to, co mój ojciec robi lub nie. W przeciwieostwie do Europejczyków, wiedzą to. Zaproponowaliśmy im tę samą formę pomocy, co europejskim wilkom i są z tego zadowoleni. Zostali zaproszeni na spotkanie, ale zdecydowali nie przyjeżdżad.

***

15

W dawnych czasach szaleostwo było chorobą zawodową kapeluszników. Często mieli drgawki, mówili niewyraźnie, zdumiewająco często byli zdezorientowani. Właśnie to było źródłem powiedzenia “szalony kapelusznik”. Nieodwracalne zmiany w ich mózgach powstawały podczas przebywania w toksycznych, zawierających rtęd oparach, z którymi ci ludzie obcowali podczas robienia filcowych nakryd głowy.

Translated by Karin666

19 Sponiewierana i nadużywana Corolla miała cztero biegową skrzynie biegów i bardzo czułe sprzęgło, które utrzymywało Annę mocno skupioną na jeździe dopóki nie wjechali na drogę międzystanową prowadzącą do miasta. - Okay – powiedziała. – Muszę zrozumied więcej. Powinnam wcześniej zadad więcej pytao, ale ta podróż wypadła tak nagle. Brytyjski Alfa nie zabierając ze sobą więcej wilków pokazuje, że poradzi sobie ze wszystkim, co ktokolwiek za nim wyśle? Charles potaknął. - Między Arturem Madden’em Brytyjskim Alfą a Angus były jakieś zatargi – zamilkł na chwilę. – Właściwie to wydaje mi się, że są też jakieś zatargi miedzy Arturem a moim ojcem. Jeśli okaże się to problemem, zapytam go, o co chodziło. Ojciec powiedział, że Artur jest jedynym Alfą, który przeciwstawi się Chastel’owi i dobrze mied go po swojej stronie. Potrzebujemy każdej przewagi, jaką możemy zdobyd. Nie brzmiał na…… zmartwionego. Bardziej na zaintrygowanego. Przez ten tydzieo – pomyślała Anna – to będzie zupełnie inny rodzaj walki, bez kłów i kwi, a raczej bitwa umysłów. Wszystkie te dominujące wilki…. w większości Alfy, w tym samym pokoju. Kłócący się. Może i to będzie inny rodzaj walki, ale jak na razie prowadziła samochód i nie miała kompletnego pojęcia, dokąd jadą. - Jedziemy do hotelu? - Tak – i podał jej wskazówki jak dojechad. Ale kiedy skręciła z autostrady w ulice centrum Seattle, powiedział. – Zróbmy najpierw coś innego. Dlaczego by nie zobaczyd się z Daną, wróżką, która zgodziła się pomóc uspokoid ten bałagan. – I może jak jego ojciec czytał trochę w myślach. – Jest nie tylko…… zastępcą ambasadora ONZ, pełnym wdzięku gospodarzem, który pomaga Angus’owi. Jest tym, kto ma utrzymad to more info na cywilizowanym poziomie i uchronid nas od płacenia za czyszczenie dywanów Angus’a z krwi. Mam dla niej podarunek od ojca, by podziękowad jej za pomoc, za którą i tak płacimy jej małą fortunę. - Nie słyszałam o wróżkach – Anna nigdy wcześniej nie widziała wróżki, nie żeby wiedziała czy w ogóle nią jest. Poczuła dreszcz podniecenia i zacisnęła dłonie na kierownicy. – Bran wprowadził wróżkę w sprawy Sfory? - To konieczne, by mied neutralnego współuczestnika, który zadba by przemoc nie wymknęła się z ręki. Anna pomyślała o wilkach, które znała; przemoc zawsze wymykała się z rąk. Próbowała wyobrazid sobie kogoś, kto mógłby to zatrzymad. Bran, Charles – ale oni musieliby zrobid to z jeszcze większą dawką agresji. - Może to zrobid? - Tak i co najważniejsze, wszyscy o tym wiedzą. - Jakim ona rodzajem wróżki jest? Czy Dana nie jest niemieckim imieniem? Myślałam, że większośd wróżek jest Brytyjczykami, no wiesz: Walijczycy, Irlandczycy czy Szkoci.

Translated by Karin666

20 - Większośd wróżek, które można spotkad w Stanach16 są Północnymi Amerykanami: Celtowie, Niemcy, Francuzi, Kornwalijczycy, Anglicy. Dana nie jest jej prawdziwym imieniem. Tą dekadę, może więcej używa imienia „Dana Shea”, wariację od daoine sidhe. Mnóstwo starszych wróżek i niektóre wiedźmy nie używają swoich prawdziwych imion – cokolwiek, co należy do nich przez tak długi czas zyskuje siłę nad nimi i może byd przeciwko nim użyte, tak samo jak kępki włosów czy paznokcie. - Znasz jej prawdziwe imię? Albo, jakim rodzajem wróżki jest? - Nie znam i myślę, że ojciec też tego nie wie. Mimo to jest jednym z Szarych Panów, najbardziej potężnych przedstawicieli tego gatunku. Rządzą wróżkami w sposób przypominający panowanie mojego ojca nad wilkami – spojrzał na nią. – Może, jeśli ojciec byłby psychotycznym seryjnym mordercą. Jednakże nie wiem, jakim rodzajem wróżki jest. Gdy się spotkacie, porozmawiaj z nią chwilę. Potem powiesz mi, co o tym myślisz. Anna wydała z siebie na wpół rozbawione sapnięcie. - Co dostanę, jeśli będę miała rację? Jego oczy rozświetliły się wilczo, głód, który się czaił w jego oczach powiedział jej dokładnie, co ma na myśli, kiedy odpowiedział: - To samo, co dostaniesz, gdy się pomylisz. Czekała na strach albo, chociaż drżenie, które zawsze nadchodziło na myśl o seksie, ale nie pojawiło się. Tylko mile widziane łaskotanie w brzuchu. W mniej niż miesiąc poczynił w niej poważne zmiany na tym polu. - Dobrze – powiedziała. Uśmiechnął się do niej i zrelaksował na fotelu obok.

*** Autostrady w Seattle były bardziej położone pionowo niż te w Chicago. Drogi wznosiły się ponad wodami, zaplatały się i ukrywały pod wzgórzami, na których nieporuszenie osiadły domy, niepomne na tysiące przejeżdżających pod nimi samochodów. Ponad oparami wydobywającymi się z samochodów czud było zapach wody i soli unoszący się z Zatoki Puget i innych słonowodnych jezior i stawów. Szare chmury wychylały się na niebie to tu, to tam, nie wystarczająco by trzeba było włączyd wycieraczki, ale by pozwolid zbierad się deszczowi. Podążając za wskazówkami, które dał jej Charles, Anna zostawiła za sobą autostradę i toczyła się po nieefektownych drogach, które równie dobrze mogły byd mniejszym miastem w Brytanii jak i częścią Seattle. Wszystko wyglądało staro, osobliwie i pięknie, a także trochę nieśmiało. Po jej prawej stronie znajdowały się doki, z zacumowanymi statkami i łodziami mieszkalnymi, zaś po lewej wąskie budynki przykrywały jedną stronę wzgórza, które stawało się coraz bardziej strome w miarę jak 16

USA – Stany Zjednoczone Ameryki.

Translated by Karin666

21 jechała. Wielki, srebrny most wyginał się w łuk nad wodą i drogą, którą jechała, wznosząc się w górę, by w koocu wylądowad na wzniesieniu powyżej. Nazwa poprzecznej ulicy, która biegła bezpośrednio pod mostem zmusiła Annę do zdjęcia nogi z gazu, by mied pewnośd, że przeczytała ją poprawnie. - Troll? - Słucham? – Charles patrzył na wodę, ale obejrzał się by spojrzed na nią. - Tam jest ulica, którą nazwali Troll? Nagle się uśmiechnął. - Zapomniałem o tym. Dlaczego nie pojedziesz ta drogą w górę wzgórza? Zawróciła samochód w górę drogi i przez chwilę pomyślała, że ta decyzja była błędem, ponieważ mały, niebieski samochód musiał mocno się wysilad by jechad w górę wzniesienia, które teraz wydawało się bardziej strome niż z dołu. Droga była wąska i klaustrofobiczna, z mostem, który imitował dach i stalowymi filarami po obu stronach samochodu. Była tak zajęta prowadzeniem, że nie zauważyła tego dopóki nie podjechali już całkiem blisko. Droga, którą jechali kooczyła się i przechodziła w inną. Most nad nimi wpijał się w szczyt wzgórza. A w miejscu miedzy drogą a koocem mostu kucało olbrzymie coś. Bez konsultowania się z Charles’em zatrzymała samochód. Ktoś wyrzeźbił ogromnego, humanoidalnego17 potwora z cementu, powstającego z piasku; kanon18 dla mostu. Cementowe włosy opadały bezwładnie na oko, kiedy inne jeżyły się ponad głową Anny w stronę kanału wodnego znajdującego się u podnóża wzniesienia, którym przyjechali. Jedna z jego rąk, która spoczywała na prawdziwym VW Bug19, była dostatecznie wielka by pochłonąd samochód. Maska VW Bug’a ukryta była pod brodą trolla, jak gdyby szukał tam schronienia. Anna wysiadła powoli z samochodu i przeszła przez drogę z Charles’em przy boku. Statua musiała byd niedawno zaatakowana kredą i żywe różowe i zielone kolory tylko uwypuklały dziwnośd kreatury. Paznokcie i linie kłykci zostały narysowane na dłoniach istoty. Różowe i zielone kwiaty pokrywały zderzak VW Bug’a a na tylniej szybie – pokrytej cementem – ktoś napisał „Nowożeocy”. Na obrzeżach świadomości Anna poczuła, że byli obserwowani. Ponad figurą trolla, w przesmyku między mostem a szczytem wzgórza, stały trzy lub cztery osoby, które obserwowały ich ostrożnie. Jeden z mężczyzn odłożył gazetę, którą trzymał i zaczął schodzid do nich z wzniesienia. Prawdopodobnie był trochę wyższy niż mężczyzna średniego wzrostu, chociaż gdy pojawił się na dole okazał się niższy. Nosił zmaltretowany płócienny prochowiec, hojnie obryzgany brudem. Niepasujące do siebie Nike’i ozdabiały jego stopy. Prawy but miał dziurę w palcu, lewy kolejną wzdłuż pięty ukazującą gołą, brudną stopę. Dżinsy, które założył były nowe i sztywne, chod równie brudne jak

17

Przypominającego człowieka. Temat przewodni. 19 Volkswagen Bug (lub VW Beetle) http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/88/VolkswagenBeetle001.jpg 18

Translated by Karin666

22 prochowiec. Uchwyciła przelotnie mignięcie koszulek – czerwona flanelowa na żółtej zapinanej na guziki, we wzór kraty, która niemal ukrywała białą zszarzałą koszulkę polo. Anna przyjęła do wiadomości obecnośd mężczyzny, ale z Charls’em u boku nie był dla niej żadnym zagrożeniem, a była bardziej zainteresowana statuą trolla. Więc pozwoliła mu zająd się mężczyzną w czasie, gdy ona wspinała się po zderzaku Bug’a na ramię stwora i wyżej, dopóki nie mogła dotknąd jego przerośniętego nosa. - Podoba ci się mój mały troll, co? – powiedział przybyły do Charles’a, jego głos był szorstki, jak człowieka, który wypalał codziennie paczkę papierosów, przez lata. Chociaż nie śmierdział papierosami. Jego zapach unoszący się w powietrzu wprost do nosa Anny, przywodził na myśl ziemię, magię i ostrą woo piżma drapieżnika. - Był prawdziwy? – zapytała, bezpieczna na swojej grzędzie, bezpieczna z Charles’em. Przybysz spojrzał na nią w górę i roześmiał się, eksponując nierówne, czarne zęby równie ostre jak jego zapach. - Dobrze, więc. Mogło byd tak, że artysta coś zobaczył. Coś, czego nie widział nigdzie indziej, mały wilczku. – Poklepał Cementowe ramię, na którym stała, więc przezornie cofnęła się o krok. – Zdarza się, chociaż zbudował mi przyjaciela, więc jesteśmy wszyscy szczęśliwi. Nawet Szary Pan, nawet ona myślała, że to zabawne. Nawet za bardzo mnie nie skrzywdziła, za to, że wiedziałem o tym i nie powiedziałem jej. Wróżki mogły ukrywad to, czym są. Mogą wyglądad jak każdy inny człowiek. Ale głód, który świecił w jego oczach, gdy patrzył na Annę był równie nieśmiertelny jak ona i dużo od niej starszy. Nie podobał się jej wilkowi, więc Anna zmrużyła oczy i pozwoliła mu usłyszed warczenie wydobywające się z jej ust. Powinien wiedzied, że nie była ofiarą. Znów się roześmiał i klapnął w udo dłonią okrytą zniszczoną rękawiczką bez palców. - Jeśli i kiedy zapomnę się na tyle by wziąd gryza – zamknął usta z trzaskiem, a w ciemnościach pod mostem dojrzała iskrę, kiedy jego zęby się zderzyły – przeżułaby mnie i oddała wielkim ośmiornicom, które żyją w okolicy. – Ta myśl wydawała się go bawid. – Chociaż dobry, mięsisty kawałek wilczego mięsa mógłby byd tego wart. - Trollu – powiedział Charles. Tak dobrze bawił się z Anną, że zapomniał o prawdziwym zagrożeniu. Kiedy sobie to uświadomił okręcił się wokół, przykucnął i syknął. Charles wyjął jeden z prostych, złotych dwieków, które nosił w uszach i rzucił go wróżce, który złapał go nieludzko szybkimi dłoomi. - Bierz opłatę i odejdź, Starszy – powiedział.

Translated by Karin666

23 - Hej, Jer – z nad nich zawołał zmartwiony i cienki głos. – Nie zaczepiaj ich, albo policja nas stąd wyrzuci. Wiesz, że to zrobią. Troll w ludzkim przebraniu podniósł kawałek złota do nosa i powąchał go. Jego twarz wykrzywiła się, a oczy rozświetliły się niesamowitą niebieską poświatą, by po chwili się uspokoid i stad znów normalnymi oczami. - Opłata – powiedział. – Opłata. - Jerry? - Nie ma żadnego problemu, Bill. – zawołał do swoich…. kogo…. przyjaciół? Współlokatorów, kolegów z mostu, którzy byli bardziej ludzcy niż on. – Tylko mówiłem „dzieo dobry”. Spojrzał na Charles’a i na chwilę na jego twarzy zagościło dziwnie szlachetne wyrażenie, jego plecy wyprostowały się a ramiona cofnęły. Czystym, pozbawionym akcentu głosem powiedział: - Rada za twoją zapłatę. Nie ufaj wróżce. – Znów się roześmiał, powracając do postaci człowieka, który ich przywitał na początku, po czym wspiął się na wzgórze i zniknął pod mostem. Charles nie odezwał się ani słowem, a Anna ześlizgnęła się ze swojej grzędy i podążyła za nim do samochodu. - Trolle naprawdę są takie duże jak ta rzeźba? – zapytała zapinając pas w aucie. - Nie wiem – odpowiedział Charles. I uśmiechnął się na widok jej zaskoczonego spojrzenia. – Nie wiem wszystkiego. Nigdy nie widziałem trolla w jego prawdziwej formie. Odpaliła samochód. - Opłata powinna byd za przekroczenie mostu. My go nie przekroczyliśmy. - Ale go naruszyliśmy. Opłata wydawała się stosowna. - A co z radą, którą ci dał? Znów się uśmiechnął, jego twarz rozświetlało rozbawienie. - Wiesz, co powiedział, „nie ufaj wróżce”. - Okay – była to popularna rada. Pierwsza rzecz, którą ludzie mówili i główny punkt większości historii o nich. – Domyślam się, że zwłaszcza, kiedy nam mówią, byśmy tego nie robili. Gdzie teraz? - Z powrotem, w dół ulicy Troll. Widzisz te doki na dole? Dana zamieszkuje łódź mieszkalną u stóp wzgórza.

*** Charles tylko raz odwiedził Danę w domu, ale nie miał problemu ze znalezieniem właściwej łodzi - nic się nie zmieniło. Translated by Karin666

24 Były tam cztery doki, do trzech było przycumowanych kilka różnych rodzajów łodzi, czwarty zajmowała tylko jedna. Łódź mieszkalna miała dwa piętra, wyglądała jak miniaturowy wiktoriaoski dworek, udekorowany we wszystkie kolory zachodu słooca na oceanie: niebieski i pomaraoczowy, żółty i czerwony. Dana podniosła sztukę chowania się na widoku, na nowy poziom. Żaden z jej sąsiadów z wyjątkiem samych wróżek, nie wiedział, kim była. Była na tyle potężna, że pozwolono jej wybrad, czy chce się ujawnid, czy nie – wybrała kontynuowanie życia w ukryciu. Charles też był potężny. Ale on nie dostał możliwości wyboru. - To tu? – zapytała Rpm 49 tracklist games. – Wygląda dokładnie jak coś, w czym wróżka mogłaby mieszkad. - Poczekaj aż zobaczysz wnętrze – odpowiedział. Przez blisko dwa stulecia wędrował samotnie prostą ścieżką i był szczęśliwy…. albo przynajmniej zadowolony. Jego życie zawsze polegało na służeniu Alfie, który był zarówno jego ojcem i Marrok’iem, w zależności od tego, co było wymagane. Kiedy ojciec powiedział mu, co zamierza, że wilkołaki muszą upublicznid swoje istnienie i Bran ufał, że wybrane przez niego wilki nie spieprzą tego, Charles zgodził się byd jednym z nich. Nie żeby miało znaczenie, gdyby odmówił, na koocu i tak wilk musi podporządkowad się swojemu Alfie lub go zabid. A Charles wiedział z absolutną pewnością, która go zadowalała, że nigdy nie byłby w stanie pokonad ojca. Ale to było przed Anną. Teraz jego życie kręciło się wokół niej, wokół jej bezpieczeostwa. Mimo, że zgadzał się z ojcem, że był to właściwy kurs, za jakim powinni podążyd, on i Brat Wilk byli zaniepokojeni świadomością, że zapewnienie jej bezpieczeostwa i ujawnienie swojego istnienia nie dawało się pogodzid. W tym tygodniu nie mógł pozwolid sobie na ujawnienie prawdziwych uczud w tym temacie. Ujawnienie się było koniecznością dla wilków. Wiedział to. Ale teraz była jeszcze Anna, a to zmieniało wiele rzeczy. - Nie powinniśmy iśd sprawdzid, czy jest w środku? – zapytała, wciąż bezpieczna na lądzie. Dana, bez wątpienia już wiedziała, że przybyli – poczuł muśnięcie magii na skórze, gdy schodzili w dół doków, ale czekał aż zbliżą się do niej właściwie. Dana, Piękna Kobieta Bez Litości20, już wcześniej prowadziła z jego ojcem ten rodzaj biznesu. Była bardzo dobrze opłacana, ale w kontaktach z wróżką dobrze było, jako element polityki przynieśd dodatkowy prezent, w miejsce powiedzenia „dziękuję”. Wypowiadanie tych słów mogło byd niebezpieczne, jako, że niektóre wróżki mogły je wziąd, jako przyznanie, że jesteś im coś dłużny. Marrok nie był jedynym, który przynosił podarunek, ale jego musiał byd lepszy niż wszystkie razem wzięte. Jednak, Charles mógł zaprezentowad jej go na pierwszym spotkaniu, zamiast organizowad w tym celu specjalną wyprawę.

20

Nawiązanie do wiersza Johna Keats’a „La Belle Dame Sans Merci”

Translated by Karin666

25 Ojciec zasugerował, że Dana mogłaby docenid spotkanie z nim, przed rozpoczęciem interesów – i że Anna również mogłaby się z tego ucieszyd. Dlatego tu byli, on z małym zawiniętym obrazem pod pachą i Anna, która będąc kilka kroków przed nim, wchodząc na dok odkryła, że podest się chybocze. Posłała w jego stronę szczęśliwe spojrzenie, gdy podążał see more nią po przemoczonym, drewnianym trapie21. - To mogłoby byd zabawne – powiedziała, po czy odwróciła się, przebiegła kawałek i zrobiła kilka salt do tyłu – jak dziecko na przerwie w szkole. Zatrzymał się tam, gdzie stał; pożądanie, miłośd i strach wypełniły go falą, jakiej nie czuł przez lata i nie miał pojęcia jak sobie z nimi poradzid. - Co? – zapytała, trochę zdyszana po gimnastyce. Odsunęła włosy z twarzy i spojrzała na niego poważnym wzrokiem. – Coś się stało? Nie potrafił jej powiedzied, że był przerażony, bo nie wiedział, co by zrobił, gdyby coś jej się stało. Jego nagła, niespodziewana reakcja wyniosła Brata Wilka na prowadzenie. Anna zachwiała jego równowagą; kontrola – którą przez lata utrzymywał bez wysiłku – teraz w najlepszym wypadku była niestabilna. Stanowczo próbował przywoład wilczego brata do porządku i odzyskad panowanie. Anna skrzywiła się i przycisnęła dłonie do skroni. - Wiesz, jeśli nie chcesz, żebym wiedziała, co czujesz, możesz po prostu się czymś rozproszyd. To boli, kiedy mnie blokujesz. Nie zdawał sobie sprawy, że to robi. Nie chciał jej skrzywdzid. Zaczął się powoli otwierad, ale Brat Wilk przejął kontrolę i otworzył się dla niej na oścież. Przypominało to otwieranie parasola po bardzo długim czasie nie używania go. Niektóre części skrzypiały i jęczały otrząsając się z kurzu, inne trzaskały nagle naprężane i groziły pęknięciem. Poczuł się bardziej niż nagi. Jak gdyby zrzucił skórę i stał z nieosłoniętymi zakooczeniami nerwowymi, czekając by zostad pociętym przez następny powiew wiatru. Wszystko, czym jest, czym kiedykolwiek był, było tu, w pełnym świetle, gdzie nigdy nie powinno byd widziane. Nawet przez niego. Pauza, wszystko się zatrzymało i nagle uderzyło. Było za dużo wspomnieo, rzeczy, które widział i zrobił. Ból i przyjemnośd i smutek, wszystko na wierzchu, jakby działo się teraz – za dużo, za dużo, nie mógł oddychad…… Anna tam była, trzymając go i wypuszczając liny, które trzymały go otwartego, pozwalając jego myślom i uczuciom powrócid w odosobnione miejsca w nim, ale nie tak głęboko jak były schowane. Czekał aż ból go opuści, ale rozwiał się w melodii piosenki, którą śpiewała Anna i która płynęła przez niego. Jego bariery ochronne, ściany, które utrzymywał między sobą a światem, znów były na miejscu, ale teraz Anna była za nimi. Odczucie było dziwne, ale nie bolesne, bardziej jakby

21

Trap - skośnie zawieszone wzdłuż burty statku schody, które służą do komunikacji na drodze statek-nabrzeże.

Translated by Karin666

26 ktoś wyciągnął dywan spod jego nóg. To było intymne jak cholera, przerażające i cudowne. Zaczął przyzwyczajad się do czucia się tak w jej obecności. Twarz Anny była przyciśnięta do jego klatki piersiowej, oplotła go ramionami i nuciła kołysankę Brahms’a niskim i słodkim głosem. Przesunął dłonią po jej włosach i pocałował ją w czubek głowy. - Przepraszam i dziękuję. Brat Wilk zdaje się brad wszystko dosłownie i nie lubi widzied cię skrzywdzonej. – Uśmiechał się, chod nadal czuł się nieco zamroczony. – Brahms? Zaśmiała się niepewnie i podniosła, by móc spojrzed mu w oczy. - Przepraszam, spanikowałam. A wygląda na to, że muzyka pozwala mi skupid…. czymkolwiek jest to, co mogę robid. Uspokajająca muzyka. A kołysanka wydawała się właściwa. Wszystko w porządku? - Tak… - zdał sobie sprawę, że kłamie, więc poprawił. – Będzie w porządku. Tak, to było ostre prawo jego życia. Posiadanie partnerki zachwiało zarówno nim, jak i wilkiem zostawiając ich w złej formie – ale nie był skłonny narzekad. Śpiewała nawet dla niego kołysanki, a on to lubił. Jakoś zdołał stanąd na nogi, unikając zamoczenia w zimnej wodzie i nadal miał prezent od ojca dla Dany. - Pójdziemy zobaczyd się z wróżką? – zapytał grzecznie, jak gdyby nie miał przed chwilą jakiegoś rodzaju objawienia, metafizycznego załamania…. nie potrafił znaleźd odpowiedniego słowa. - Jasne – Anna wzięła go za wolną rękę, a uczucie było lepsze, niż gdy go obejmowała, ponieważ dotykali się skóra przy skórze. Brat Wilk wydał z siebie zadowolone warknięcie i uspokoił się, mimo że zawsze był nieszczęśliwy w pobliżu jakiejkolwiek wróżki. Nie byli sforą i nigdy nią nie będą. Charles osobiście lubił Danę jak nigdy żadnej wróżki. W sprawie jej osoby on i Brat Wilk zgodzili się, że się nie zgadzają.

*** Łódź miała drzwi jak zwykły dom. Anna czekała, gdy Charles pukał do nich. Użyła rzęs by ukryd to jak uważnie się mu przyglądała. Jego kontrola była tak dobra, że nie miałaby pojęcia, że coś było nie tak dopóki po kilku saltach nie spojrzała w jego oczy, złote i dzikie – i wtedy go poczuła, całego. Zbyt wiele do przyswojenia, do zobaczenia, wszystko, co poczuła, to jego ból. W tej chwili przebudowywał ściany pomiędzy nimi. Nie wiedziała nawet czy robił to specjalnie, czy nie. Wyglądał jakby miał teraz wszystko pod kontrolą, ale mimo to trzymała dłoo na jego plecach, schowaną pod kurtka, gdzie mogła pod opuszkami palców poczud jego mięśnie, gładkie i zrelaksowane.

Translated by Karin666

27 Ponad zapachem solanki, roślinności i miasta, mogła poczud terpentynę, ale nikt nie wyszedł im na powitanie. Charles otworzył drzwi i zajrzał do środka. - Dana? Ojciec przysłał nas z prezentem. Uczucie było, jakby cały świat zatrzymał się z zainteresowaniem, ale wróżka nie odezwała się ani słowem. - Dana? Głos rozległ się gdzieś nad ich głowami. - Prezent? Anna spojrzała w górę i zauważyła, że okno na drugim piętrze było otwarte. - Tak mi powiedział. Anna wnioskując z ciepła w jego głosie mogła powiedzied, że lubił wróżkę. Nie była przygotowana na jego sympatię do niej, lubił tak mało osób. Wilk w niej przywołany przez cokolwiek to było, co się stało w doku, poruszył się niespokojnie, zaborczy, opiekuoczy. - Więc przynieś mi go, drogi chłopcze. Jestem w studiu i nie chcę roznieśd wszędzie farby. Drogi chłopcze? Anna poczuła, że jej oczy się zwężają. Wygląda na to, że sympatia była obustronna. Wziął ja za rękę z roztargnieniem. Jej wilk uspokoił ho mamu karaoke s pod wpływem jego dotyku, gdy podążała za nim przez drzwi w ścianie łodzi. Wyglądało na to, że Charles znał drogę, chod może po prostu podążał za gryzącym zapachem terpentyny. Rozglądała się wokół idąc za nim. Na ścianach wisiały obrazy motyli i ciem. Pokoje po obu stronach korytarza były małe i komfortowe, w kolorach purpury, różu i błękitu – wyglądały jak gdyby udekorowali je animatorzy Disney’a, tak by całośd wyglądała jak idealny, czarodziejski dom. W jednym z pokoi stał sztuczny wodospad, którego plusk przypominał maniakalny śmiech. Resztę pokoju zajmowało podwójnej wielkości łóżko. Całe miejsce śmierdziało słoną woda i tym samym dziwnym zapachem, który czuła, gdy rozmawiali z trollem – może to był zapach wróżki. Przedpokój otwierał się na przytulną kuchnię i wąskie schody rozświetlone przez świetliki w dachu i ustawione w rzędzie kwiaty rosnące w kolorowych doniczkach w różnych odcieniach różu, pudrowego błękitu i lawendy. Na szczycie był duży pokój z jedną całkowicie przeszklona ścianą wychodzącą na wodę. W centrum pokoju…. szklarni, jakkolwiek by to nazwad, stała wróżka. Jej skóra była blada, silnie kontrastująca z jej gęstymi włosami zwisającymi do bioder w mahoniowej kurtynie loków. Skrzywiona w koncentracji twarz czyniła ją…. słodką. Długie, smukłe palce, atrakcyjnie obryzgane farbą bawiły się małym pędzlem. Jej oczy miały kolor głębokiego błękitu jak jezioro w pełnym, letnim słoocu. Usta miała pełne i ciemne. I była wysoka, mniej więcej wzrostu Charles’a, a on był wysokim mężczyzną, miał ponad 1,80 m. Translated by Karin666

28 Pomijając włosy, niczym nie przypominała wyobrażenia Anny o niej. Przy oczach widad było małe zmarszczki, a jej cała twarz została uchwycona pomiędzy dojrzałością a starością. Miała na sobie szary t-shirt, mniej pokryty farbą niż jej ręce i spodenki gimnastyczne, które ujawniały umięśnione dojrzalszą siłą nogi, aniżeli młodzieoczym napięciem. Przed nią stała sztaluga przytrzymująca duże płótno zwrócone w innym kierunku, więc Anna nie mogła zobaczyd, co się na nim znajduje. - Dana – zagrzmiał Charles. Anna nie chciała, aby ta kobieta patrzyła na jej partnera. Co nie miało sensu. Wróżka nie była piękna i nawet nie zwracała na Charles’a uwagi. Najwidoczniej była to pozostałośd dziwnego zdarzenia w doku. Albo spowodował to „drogi chłopiec”. Ręka Anny znalazła z powrotem drogę pod kurtkę Charles’a, gdzie zacisnęła się na grubym jedwabiu koszulki, a ona sama musiała powstrzymywad się by nie warczed, lub go nie odciągnąd do tyłu. Dana Shae odwróciła wzrok od sztalugi i uśmiechnęła się, promiennym uśmiechem zawierającym w sobie całą radośd matki, gdy jej dziecko po raz pierwszy odbiło kijem piłeczkę baseballową. Uśmiech był czuły, intymny i niewinny i wycelowany prosto w Charles’a. - Dana – głos Charles’a był szorstki. – Przestao. Jej twarz na chwilę przybrała urażony wyraz. - Ten rodzaj magii na mnie nie działa – powiedział i zaczynał brzmied na poważnie wkurzonego. – I nie myśl sobie, że korzyści mojego ojca pozwolą ci na swobodne działanie ze mną. Anna zamknęła oczy. To był urok. Odetchnęła przez nos pozwalając by ostry zapach Charles’a i terpentyny oczyścił jej zmysły. To był urok, ale Anna nie była pewna czy był wycelowany precyzyjnie w niego. Dana znała Charles’a i wiedziała, że ma własne linie obronne przeciwko magii. Wiedziała, o co chodziło – wyzwanie. Wróżka nie była wilkołakiem, ale na swoim terytorium była dominująca. I może rozważała Charles’a jako swoje terytorium. Z pewnością kiedyś nim był. Właśnie to wyczuł jej wilk. Dana spała z Charles’em. Anna podejrzewała, że w ciągu dwustu dziwnych lat musiał uprawiad seks z wieloma kobietami. Ale Dana nie była jego partnerką. Biorąc następny, głęboki wdech, Anna oparła czoło o przedramię Charles’a i rozmyślała o tym jak jego zapach sprawiał, że się czuła, o dźwięku i jego śmiechu i brzmieniu jego głosy, gdy rozlegał się w nocy w ich łóżku. Nie szukała pasji, mimo, że było jej między nimi wiele, ale tej cudownej przejrzystości, którą jej dał i którą mu zwróciła. Czegoś, co tylko ona mogła mu dad – spokój. Jego mięśnie zmiękły pod jej czołem i schylił się by móc pocałowad ją w czubek głowy. Otworzyła oczy i spojrzała prosto na wróżkę. - Mój – powiedziała pewnie. Translated by Karin666

29 Wróżka uśmiechnęła się powoli. - Widzę. Spojrzała na Charles’a. - Rozumiesz impuls – powiedziała. – Nie mogłam się oprzed przetestowaniu jej. Tyle słyszałam o małym szczeniaczku, który zapędził starego wilka do klatki. - Ostrożnie – ostrzegł Charles. – To błądzi bardzo blisko kłamstwa. Wróżka uniosła brew w wyrazie urazy. - Nie chcesz mnie – powiedział. – Nie bądź psem ogrodnika22. Uniosła nos do góry i znów zaczęła malowad odwrócona do nich plecami. - Ezop. Próbuję grad Tristana i Izoldę, Romeo i Julię, a ty wyjeżdżasz mi z tym starym, suchym Grekiem. - Podejrzewam, że skoro Dana jest zajęta możemy jej dad podarunek jutro – powiedział Charles, ale nie ruszył się z miejsca. Wróżka westchnęła. - To, co najbardziej w tobie lubię i czego najbardziej nienawidzę to, to, że nigdy nie wiesz jak grad właściwie. Jestem porzuconą starszą panią, której ówczesny amant znalazł młodszą, ładniejszą kobietę. Powinieneś byd zakłopotany, że twoja nowa miłośd wie o nas. – Spojrzała na Annę. – A ty. Spodziewałam się po tobie więcej – jesteś jego kobietą. Powinnaś przynajmniej byd wściekła, że cię nie ostrzegł, że byliśmy kochankami. Anna posłała jej spokojne spojrzenie, pomna na to, że przyszli tu grad miło z kimś, kto ma im pomóc osiągnąd zadanie, nie powiedziała: „Nie jesteś warta tego by, byd o ciebie wściekłym”. Zamiast tego oświadczyła: - Teraz jest mój. Dana roześmiała się. - Możesz już przestad. Bałam się, że znajdzie kogoś, kto pozwoli mu chodzid własnymi drogami, a to byłoby dla niego niedobre. Tylko spójrz, co sparowanie z tą marudą z żurnala zrobiło z jego ojcem. Wróżka zaczęła wyciągad do niej rękę, ale spojrzała na nią żałośnie. - Podałabym ci rękę, ale ubrudziłabym cię całą farbą. Jestem tutaj znana, jako Dana Shae, a ty musisz byd partnerką Charles’a, Anna Latham z Chicago. Anna pomna na to, co powiedział jej Charles o prawdziwych imionach, czuła się trochę niewygodnie z tym jak…. precyzyjnie wróżka ją nazwała. 22

Sam nie chce, ale innemu nie da. (Powiedzenie pochodzi od bajki Ezopa „the dog in a manger”

Translated by Karin666

30 - Nie jestem jedyną osobą – kontynuowała Dana – która była ciekawa kobiety, której udało się oswoid naszego starego wilka. Więc bądź przygotowana na dużo nieprzyjemności od kobiet – jej głos nabrał ostrzegawczej nuty, gdy spojrzała na Charles’a – i flirtu od mężczyzn. - Coś słyszałaś? – spytał Charles. Dana potrząsnęła głową. - Nie. Ale znam mężczyzn i znam wilki. Żaden z nich nie jest na tyle dominujący by zmierzyd się z tobą osobiście, ale będą ją widzied, jako twoją słabośd. Gdy twój ojciec wybrał pozostanie w domu, dał im możliwośd rzucenia wyzwania. Nie jesteś Alfą – a oni będą czud się urażeni musząc cię słuchad. Sięgnęła po nasączoną terpentyną szmatkę i zaczęła czyścid dłonie. - Teraz mogę skooczyd już cię pouczad, a wy w zamian możecie podejśd i zobaczyd, co stworzyłam.

Rozdział 3 Odważna kobieta – pomyślała Anna – najpierw próbuje nas ze sobą skłócid, a następnie pokazuje coś, co ma dla niej znaczenie. Wyraz twarzy Learn more here nie wskazywał na to, że obchodzi ją ich opinia, ale postawa ciała mówiła coś zupełnie przeciwnego. Anna nie wiedziała, czego ma się spodziewad, ale pierwsze spojrzenie rzucone na obraz wstrzymało jej dech w piersi. Malowidło było szczytem kunsztu, znakomite zarówno w szczegółach, kolorze, jak i w fakturze. Przedstawiało krzepką, młodą kobietę, o rudawych włosach i bladej cerze, opartą o gipsową ścianę i wyglądającą z obrazu na coś lub kogoś. Niczyje dłonie23 trzymały żółty kwiat o gładkiej powierzchni. Kolory były niewłaściwe, bardziej ożywione – ale było coś znajomego w linii policzka kobiety, w kształcie jej ramion. - Wygląda jakby został namalowany, przez jednego ze click the following article holenderskich mistrzów – powiedziała Anna. - Vermeer – zgodził się z nią Charles. – Ale nigdy nie widziałem tego obrazu. Wróżka westchnęła i ruszyła w stronę stołu. Zaczęła czyścid pędzle szybkimi, prawie gorączkowymi ruchami. - Nikt go nie widział. Przynajmniej nie od czasu, gdy uległ zniszczeniu w pożarze kilka wieków temu. – Spojrzała na Annę. – Vermeer. Tak. Na co patrzy kobieta? I wtedy Anna to zobaczyła, coś obcego pod urokiem, ale……. rozpoznawalnego.

23

Czyli, że nie widad, kto trzyma ten kwiat. Pokazane są tylko dłonie.

Translated by Karin666

31 Nie skrzywdziła mnie za bardzo, powiedział troll. Ta kobieta była drapieżnikiem i to ze szczytu łaocucha pokarmowego. Czując się niewygodnie pod badawczym spojrzeniem Dany, Anna potrząsnęła głową i powiedziała: - Nie wiem…. Dana wykonała dłonią ostry gest. - Nie patrzysz na to. Prawda. Anna spojrzała na kobietę na obrazie, która spotkała jej spojrzenie czysto błękitnymi oczami, o kilka odcieni jaśniejszymi niż oczy Dany. Jedyna odpowiedź, jaka przyszła jej do głowy, była głupia. - Na kogoś w tym pokoju? Ramiona Dany opadły, a ona zwróciła się do Charles’a. - Nie. A ty widzisz? Kiedy skooczył oryginał, przywlókł chłopa z ulicy i nawet niewykształcony głupiec to widział. Studenci Vereer’a, którzy byli przy tym jak malarz ukooczył obraz nazwali go tak, jak opisał go chłop: „Ona Patrzy na Miłośd”24. Vermeer matka zatytułował go „Kobieta z Żółtym Kwiatem”, czy jakoś równie prozaicznie, jak miał w zwyczaju. Anna spojrzała na obraz i im dłużej na niego patrzyła, tym bardziej coś było nie tak. Nie złego – nic nie mogłoby umniejszyd umiejętności, które uchwyciły pociągającą fakturę skóry, czy materiał kobiecej sukienki – ale to było jak słuchanie jednego z tych komputerowych programów odtwarzającego nuty: doskonała umiejętnośd techniczna…… ale zero duszy. - Nie wiem za dużo o malarstwie – tłumaczyła się Anna. Dana potrząsnęła głową i smutno uśmiechnęła się do Anny i w tym momencie nie wyglądała jak predator. - Nie. Wszystko w porządku. Moi ludzie są przeklęci miłością do pięknych rzeczy i nieumiejętnością ich tworzenia. – Osuszyła dłonie. – Oczywiście nie wszystkie wróżki. Ale większośd z nas, tych, którzy są najbardziej przesiąknięci magią już dawno zrezygnowała z twórczych zdolności pod jakąkolwiek postacią. - Tak jak smoki – powiedział niejasno Charles. Znał jakiegoś smoka? Anna spojrzała na niego zainteresowana. Uśmiechnął się lekko, ale całą uwagę skupił na wróżce, która przestała szorowad dłonie. - Smoki też nie potrafią tworzyd? Wzruszył ramionami.

24

W oryginale “She Looks at Love.”

Translated by Karin666

32 - Tak powiedział mi ojciec. W większości mówi rzeczy, które wie, że są prawdziwe. Uśmiechnęła się promiennie, jakby słooce wyszło zza chmur. - Bycie jak smok nie jest takie złe. Widziałem tylko jednego, zwiedzając – powiedział Charles. – Nie rozmawialiśmy dużo, ale był jak…… Vermeer. Dzieło sztuki. Pochylił głowę. - Dokładnie. Dana pochyliła głowę w ten sam sposób, co on i spojrzała na niego, naprawdę spojrzała. - Jesteś karzącym ramieniem Marrok’a. Niegrzeczny. Niebezpieczny. - Wystarczająco prawdziwe – powiedział Charles. Anna uznała za interesujące, że wróżka uznała, że „niegrzeczny” jest bardziej godne uwagi niż „niebezpieczny”. - To mnie do ciebie przyciągało – powiedziała mu Dana. – Mogłabym powiedzied, że znałam cię całkiem dobrze. Nie wiedziałam, że potrafisz też byd miły. Położyła mu ręce na ramionach i uśmiechając się do Anny pocałowała go w policzek. Anna mogła poczud poruszenie jej magii, które wysłała w stronę Charles’a i która okryła go jak płaszcz albo sied. Spłynęło to po nim, ale nawet Anna, mimo, że nie była skupiona poczuła fascynację i żądzę, którą generowała. - Już – powiedziała do Anny. – Nawet siostra nie mogłaby byd bardziej ostrożna. Teraz, czyż nie mówiłeś, że coś dla mnie przyniosłeś? Nie kłamała. A jeśli tak, to Anna nie mogła tego wyczud – a wróżki nie mogą kłamad, prawda? Magia mogła byd mimowolna; może tak działo się za każdym razem i wróżka już tego nie zauważała. Charles nie wyglądał jakby to na niego wpłynęło, ale jeżeli chodzi o niego, trudno było cokolwiek powiedzied. Jego twarz miała wyraz, którego używał na potrzeby innych. Nawet więź nie mogła jej pomóc, ponieważ połączenie między nimi nic jej nie mówiło. Ale to nie było chyba możliwe by nie poczuł nic, gdy całowała go wróżka z taką magią? Żadnego uczucia, podziwy czy pożądania? Dobrowolnie, czy nie, magia wróżki była wycelowana w niego, a marne muśniecie jej magii, oddziaływało na Annę, mimo, że w całym swoim życiu nie spotkała kobiety, która byłaby dla niej tak atrakcyjna. Dotknęła lekko ramienia Charles’a. Nie zdołał przebudowad barier między nimi, ponieważ nagle wiedziała, co czuł względem Dany – ostrożnośd. Nie pożądanie, czy strach, ale ostrożny szacunek – byd może, jak między jednym drapieżnikiem a drugim, które spotkały się na neutralnym terenie. I był tam Brat Wilk…. Słyszała wilki rozmawiające jak gdyby oni i wilki, z którymi dzielili skórę byli jednością. Niektóre wilki nie miały w sobie nic bardziej wilczego, niż paskudny temperament i potrzeba zabijania

Translated by Karin666

33 rzeczy, które od nich uciekały. Pomijając kilka pierwszych miesięcy po Przemianie, kiedy walczyła o zachowanie zdrowych zmysłów, Anna nie myślała o tym za dużo. Charles czasami mówił o swoim wilku jakby to była odrębna istota, z która dzieliła z nim ciało: Brat Wilk. Po raz pierwszy, byd może wynikało to z tego dziwnego, przerażającego momentu, kiedy mogła go całkowicie poczud – zbyt dużo by przyswoid, czy doświadczyd – mogła poczud wilka będącego wewnątrz Charles’a. Dwie odrębne dusze. I Brat Wilk także ją czuł. Partnerka – powiedział nie nieuprzejmie. – Wynoś się z naszej głowy, żebyśmy mogli poradzid sobie z Tą-Która-Nie-Jest-Rodziną. Nie-Rodzina nie było jedynym określeniem, które przyszło wraz z imieniem. Potężna, bezwzględna, zabójcza. Ograniczona regułami. Zbyt cywilizowana. Szanowany wróg. Głos Brata Wilka brzmiał czyściej w jej głowie, niż nawet Marrok’a. I Marrok mówił słowami, zaś Brat Wilk nie był skrępowany przez nic tak ludzkiego. Anna cofnęła dłoo z ramienia Charles’a jakby ją parzyło i spojrzała na swoje palce. Jego ręka trąciła jej z cichym zapewnieniem. Gest, którego wróżka prawdopodobnie nie zauważyła. Albo była zbyt grzeczna, by to skomentowad. Później - wyszeptał Brat Wilk i znów była sama w swojej głowie. Sama, z pozostałościami…. zazdrości i urazą wywołaną odrzuceniem przez Brata Wilka. Wiedza, że nie powinna się tak czud nie pomagała. Charles podał paczkę Danie. Uniosła brew. - Rzeźnicki papier25 i szpagat26? Wzruszył ramionami. - Ojciec daj mi to w tej postaci. Wróżka potrząsnęła głową i otworzyła szufladkę w klonowym biurku, skąd wyjęła parę delikatnych, zrobionych z najlepszego srebra nożyczek. Stawiając paczkę na pulpicie przecięła sznurek i otworzyła ją. Dziwna rzecz, na którą Anna wcześniej tylko rzuciła okiem ukazała się w pełnej krasie. Dana nie poruszyła się, poza szybkim mrugnięciem, ale moja. czegoś, wypełnił przestrzeo między nimi. Każdy mięsieo, każdy włos na ciele Anny ostrzegał ją by uciekała.

25 26

Papier, w który pakuje się mięso u rzeźnika. Rodzaj sznurka, używany do związywania paczek.

Translated by Karin666

34 Spojrzała na Charles’a. Jego uwaga była skupiona na wróżce, ale nie był zaniepokojony. Nie czuł tego? Czy może był tak pewny kbps 320 beat it, że mógłby wytrzymad groźbę Dany? Ale jego spokój pozwolił Annie odzyskad własny. Czekała by zobaczyd, co wywołało tak silną reakcję. Nawet zanim Dana otworzyła paczkę, było jasne, że w środku znajduje się obraz. Nie był duży. Jakieś 25 cm na 30 cm, otoczony dębowa ramą, o kilka tonów ciemniejszą niż klonowe biurko, jakiegoś rodzaju pejzaż z widokiem wody. - Tata kazał ci przekazad, że tak to zapamiętał – powiedział Charles. – Że mógł pomylid niektóre detale, ale nie wydaje mu się. - Nie wiedziałam, że Marrok maluje – głos Dany był jakoś głębszy. Bogaty i sędziwy. Jej ręce trzęsły się, gdy dotykała malowidła. Siła wróżki, którą Anna jeszcze przed chwilą odczuwała tak silnie, znikła, jakby jej nigdy nie było. - Bo tego nie robi – Charles potrząsnął głową. – Ale mamy w sforze artystę, który ma dar do malowania opisywanych przez innych rzeczy – a mój ojciec jest dobry w słowach. - Nie wiedziałam, że twój ojciec w ogóle tam był. – Wróżka brzmiała na zagubioną. Charles wzruszył ramionami. - Wiesz, jaki ojciec jest. Nikt go nie zauważa chyba, że tego chce. I jest bardem27. Chodzi wszędzie. Dana podniosła głowę, jej oczy były podpuchnięte, a nos czerwony, chociaż na policzkach nie było śladu łez. Wyglądała bardzo ludzko. - Skąd się dowiedział? Charles uniósł obie dłonie. - Któż może wiedzied, skąd mój ojciec czerpie informacje. Pomyślał, że to cię zadowoli. Spojrzała ponownie na podarunek i Anna nie potrafiła powiedzied, czy wyglądała na zadowoloną czy nie, ale na pewno na pokonaną. Zszokowaną. - Mój dom. Już dawno go nie ma. Został zniszczony przez magię i geologię, roślinnośd uschła wieki temu. W tym miejscu biegnie teraz ulica nosząca tą samą nazwę, co sto innych ulic, w stu innych miastach. Myślałam, że cała pamięd o tym miejscu zaginęła. Dotknęła obrazu w sposób, w jaki Anna dotykała Charles’a: lekko, ostrożnie z obawy przed bólem, ale nie mogąc się powstrzymad. Stanęła tak, że oboje mieli lepszy widok na pejzaż. Brzeg jeziora, pomyślała Anna. Musiało byd na tyle głębokie, że łapało kolor błękitnego this web page i zaciemniało je do prawie czarnego. Dzieło sztuki było ciemniejsze niż obraz, nad którym pracowała Dana, a płótno dużo mniejsze. Ale w prostych pociągnięciach pędzla artysta uchwycił nierealną jakośd, która czyniła obraz oknem do obcego

27

Bard – celtycki poeta i pieśniarz, spotykany od XI do XVII wieku na dworach Irlandii, Szkocji, Walii i Bretanii.

Translated by Karin666

35 miejsca. Do miejsca, które nie przyjęłoby Anny życzliwie, ale jakoś pasowało do odmiennego spojrzenia, które zauważyła u Dany. - Przekaż ojcu - powiedziała Dana, przenosząc swe zainteresowanie z powrotem na obraz, że zobaczę, czy uda mi się podarowad mu prezent mający dla niego równą wartośd, jak ten dla mnie. I, że przepraszam jeśli mi się to nie uda.

*** - Więc – odezwała się Anna, kiedy byli już bezpiecznie w drodze. – To było niepokojące. - Nie polubiłaś jej? Spojrzała na niego, po czy znów skupiła się na drodze. Kiedy urok wróżki musnął ją, Anna chciała ją lubid, chciała paśd jej do stóp i czekad na okruchy dobroci. Przez resztę czasu chciała ją zabid za flirtowanie z Charles’em, za to, że z nim spała. Chciała wczołgad się w ciemną dziurę, tak by nie musied już nigdy więcej kłopotad Brata Wilka swoją obecnością – co wiedziała, że było głupie. Nie odrzucał jej. Nie naprawdę. Ale było tyle…. lekceważenia w jego napomnieniu. Jego uwaga była skupiona na Danie. Danie, która była Szarym Panem – pewna siebie i potężna. Nie 23-letnia kobieta z połową edukacji i która nie wiedziała, nawet po 3 latach bycia jednym z nich, nawet dwierci tego, co powinna wiedzied o wilkołakach. Nie pasowała do Charles’a. O żadnej z tych rzeczy nie mogła powiedzied Charles’owi, żeby nie zabrzmied jak idiotka – skomplikowany, wymagający wysokich kosztów utrzymania przygłup. Na szczęście mogła odpowiedzied na jego pytanie, bez konieczności zdradzania, tego, co tak naprawdę gryzło ją w związku z wizytą u wróżki. - W Chicago, w ZOO Brookfield mają herpetarium28. Byłam tam raz na szkolnej wycieczce, kiedy byłam dzieckiem. Mają tam mambę pospolitą29. To najpiękniejszy wąż, jakiego kiedykolwiek widziałam – nie krzykliwy, tylko w takim…… niedającym się opisad odcieniu zieleni – i tak toksyczny, że jeżeli ktoś zostanie ugryziony, zazwyczaj nie ma już czasu na podanie surowicy. - Myślisz, że jest piękna? – Rozważał to przez chwilę. – Ma interesujący wygląd, ale nie nazwałbym jej piękną. Kilka wróżek jest pięknych, kiedy są pokryci glamour’em30. Piękno nie wmiesza się w tłum za dobrze. A wróżki nas lubią, spędziły długi czas ucząc się chowad na widoku. Anna zapatrzyła się przed siebie.

28

Herpetarium – rodzaj lub częśd ogrodu zoologicznego służąca do eksponowania żywych okazów gadów i płazów. 29

Gatunek węża.

30

Czar sprawiający, że osoba wydaje się byd pełna osobistego uroku i wdzięku, połączonego ze szczególną atrakcyjnością fizyczną i seksualną

Translated by Karin666

36 - Jest piękna. Wyróżniająca się. W pokoju pełnym gwiazd filmowych i tak wszyscy najpierw spojrzeliby na nią. Przyglądał się jej uważnie; wiedziała o tym, mimo, że jej oczy skupione były na ruchu ulicznym. - To dominacja – powiedział. – Nie piękno. - Nie? – Minęła kilku chłopców w Ferrari, którzy poczuli się na tyle urażeni, że ruszyli za nią rycząc silnikiem, aż byli na tyle go here, że mogła powiedzied, że jeden z nich powinien lepiej się ogolid. - Piękno nie zawsze jest proste – powiedziała. – Weźmy na przykład Paganini’ego. - Był muzykiem. - Wiesz, co mam na myśli. Nie rozpoczął łatwej, miłej rozmowy, a ona lubiła sposób, w jaki rozważał to co powiedziała, zamiast pozwolid jej trwad przy swoim. - Widziałem ją bez glamour’u – powiedział w koocu. – Byd może to oślepiło mnie na bardziej subtelne rzeczy. Kiedy zostaliśmy kochankami, zrobiłem to, ponieważ uważałem, że jest interesująca. Obserwował jej reakcję. Rano powiedziałaby mu jak słuchanie o jego poprzedniej kochance wpływa na nią. Ale odkąd miała ten mały przebłysk jego wnętrza, surowy i nagi – mimo, że starała się nie patrzed. Nikt nie powinien stad całkowicie nagi przed inną osobą. Ale zauważyła coś…… nieoczekiwanego. Wiedziała, kim sama jest i wiedziała, kim on jest. To nie tak, że nie ceniła siebie samej. Ale Charles był…. siłą natury. I martwił się tym, że nie byłaby zdolna kochad go, pomimo tego, kim był – ponieważ kiedy patrzył w lustro widział tylko zabójcę. I to było powodem, dla którego utrzymywał więź między nimi naprężoną. Kochał ją mimo wszystko i nie oczekiwał, że odwzajemni tę miłośd. Czekał tylko aż zmądrzeje. Była przerażona – jakby otrzymała wrażliwą i delikatną ozdobę i jeden nieostrożny ruch mógł ją zniszczyd. Czuła, że powinno byd to ofiarowane silniejszym, zdolniejszym dłoniom, gdzie nie mogłoby byd skrzywdzone. Nie, żeby nie wysunęła swoich roszczeo przed Daną wystarczająco szybko. Kiedy Anna się nie odezwała, kontynuował. - Została moją kochankę, ponieważ gdy zorientowała się, że jej zdolnośd do sprawiania, że ludzie jej pożądają nie działa na mnie, była ciekawa, jaki byłby seks z nieotumanionym zaklęciem partnerem. Anna parsknęła.

Translated by Karin666

37 - Jestem pewna, że opakowanie31 też jej nie przeszkadzało. Charles westchnął. - Źle to rozegrałem, prawda? Jestem ci winien przeprosiny? Spojrzała na niego. - Nie miałem zamiaru zapaśd się znów w tą starożytną historię, ale też nie zatrzymałem jej wystarczająco szybko. A potem…. słowa nie są moją najlepszą formą komunikacji. Pozwól mi wyjaśnid: między nami nie było nic, poza wzajemnym uznaniem – i to wieki temu. - Wszystko w porządku – powiedziała. – Rozumiem. Zabawne pomyślała, to musi byd właściwe. - Miałeś bardzo dużo czasu, by nazbierad byłe kochanki, za które mogę cie winid. Ciepła dłoo zamknęła się na jej kolanie, a ciepły ton głosu owinął się wokół niej, kiedy Charles powiedział: - Podobało mi się, dzisiaj, to jak rościłaś sobie przed nią prawo do mnie. – Zawahał się. – Myślę, że uraziło mnie trochę to, że mówiłaś o niej bez zazdrości. Zdjęła prawą dłoo z kierownicy i pogłaskała jego ramię. - Musisz sprawdzid, czy wszystko w porządku z twoim nosem, Kemo Sabe32. – Jeśli on mógł byd szczery, ona też powinna. – Nie podoba mi się, że o niej mówisz. Kiedy cię pocałowała, chciałam jej urwad głowę. A kiedy Brat Wilk mnie odepchnął…. - On tego nie widzi w ten sposób. – Wolna ręka Charlesa pukała w ramę drzwi. – On nie jest…. zdolny do podstępu. Jest bardzo bezpośredni. Chłopcy w Ferrari wciąż siedzieli jej na ogonie, więc nacisnęła hamulce w ostrzeżeniu. - Dobrze – powiedziała. Bezpośredni. – Podejrzewam, że to wszystko wyjaśnia. Już jej to nie martwiło. Ale to nie wyjaśnienie Charles’a ją uspokoiło, tylko sposób, w jaki mogła poczud bezpośrednią zgodę Brata Wilka na przyjemnośd Charles’a jaką poczuł, gdy stawiła czoła Danie i wysunęła swoje roszczenia względem niego. Nie mogła teraz zbyt dużo poczud, nic od Charles’a, ale Brat Wilk wydawał się chętny by byd bardziej otwartym. - Macie ze sobą więcej wspólnego, niż tylko to samo ciało – powiedziała. Charles zaczął się śmiad i rozłożył się na siedzeniu.

31

Ach…. Czyli wspaniałe ciało Charles’a.  Pieszczotliwy termin używany przez nieustraszonego i zawsze wiernego Indianina, Tonto. Czasami tłumaczone jest, jako „solidny skaut” i „wierny przyjaciel”. – Nie znalazłam polskiego tłumaczenia tego zwrotu, więc zostawiam w oryginale. 32

Translated by Karin666

38 - Przypuszczam, że to prawda. Na dobre i na złe, co? Nie przepada za wróżkami, nawet Daną. I on…. wciąż próbujemy przywyknąd, do tego, że mamy ciebie. Chronimy sforę, to było naszą praca od zawsze. Zwłaszcza uległe wilki, które są naszym sercem. - I on… ty wyczuwasz mnie, jako please click for source - powiedziała. Była Omegą, w żadnej mierze nie była uległa. Ale jakimś sposobem, służyła w sforze tym samym celom. Dominujące wilki mogły…. zrelaksowad się w jej towarzystwie, ponieważ wiedziały, że nigdy ich nie wyzwie – nie, dlatego, że nie mogła, ale dlatego, że nie zrobiłaby tego34. Omegi nie dbały o pozycję w sforze, one po prostu dbały o sforę. - Jesteś nasza – powiedział jednoznacznie, a cały humor zniknął. – Brata Wilka i moja. Nasza, by zapewnid bezpieczeostwo. Dana jest wieloma rzeczami, ale na pewno nie bezpieczeostwem. Rozpraszałaś nas i gdybyśmy rozmawiali z tobą zbyt długo, wyczułaby to i poczuła się obrażona. Nie trudno urazid większośd wróżek, a Dana nie jest wyjątkiem. - Jej reakcja na obraz, który przysłał jej Bran była dziwna – powiedziała Anna. - Potężny – powiedział Charles. – Ale prezent musiał byd lepszy niż inne, które dostanie w czasie konferencji. Pozostanie po właściwej stronie wróżek jest interesującym taocem i zostawię mojemu ojcu znajomośd kroków. - Vermeer…. dlaczego go skopiowała, zamiast namalowad coś swojego? - Jej własne obrazy…. są gorsze. Pamiętasz wizerunki smutnych klaunów? Może jesteś zbyt młoda by to pamiętad? Przez jakiś czas były wszędzie. Jaskrawe i depresyjne. Puste. Anna zadrżała. - Mój dentysta miał je porozwieszane po całym biurze. - Jej obrazy są właśnie takie. - Może powinna malowad krajobrazy – zasugerowała Anna. – Tło Vermeer’a było bardzo dobrze zrobione. - Zasugerowałem jej to raz, ale nie była zainteresowana. Chce malowad obiekty, które lubi oglądad – kochanków i marzycieli. - Myślisz, że sfora ma dobre ubezpieczenie samochodowe? – spytała Anna, znów spoglądając w lusterko wsteczne. Charles spojrzał przez tylnią szybę i zmrużył oczy. Nagle Ferrari zawróciło. - Jezu – powiedziała Anna. – Dobrze mied cię pod ręką. 33

Nad wyraz uległa. – Lepiej brzmi z niemieckim przyimkiem, więc zostawiam.

34

“not because she couldn’t, but because she wouldn’t” – jak ktoś ma lepszy pomysł jak to przetłumaczyd, to czekam na propozycje. 

Translated by Karin666

39 - Dziękuję. Myśli Anny krążyły wokół Dany, kiedy torowała sobie drogę na ulicy, jej opinia bardziej wyrozumiała niż była wcześniej. Jakby to było, kochad muzykę, tak jak ona i nie byd w stanie grad lub śpiewad? Albo, co gorsza, byd ekspertem, ale nigdy nie przekroczyd granicy między kolekcjonowaniem nut, tonacji i rytmów a prawdziwą muzyką? Wiedzied, że jesteś tylko włos od celu, ale nie mied pojęcia jak przejśd od metronomicznej poprawności35 do czegoś potężnego i prawdziwie pięknego. Znała kilkoro takich ludzi w szkole. Niektórzy z nich przekroczyli granicę, a niektórzy nie. Na Uniwersytecie Northwestern, przed jej Zmianą, która zmusiła ją do rezygnacji, była głównym muzykiem36. Jej zasadniczym instrumentem była wiolonczela. Pierwsze skrzypce37, które grała w szkole były precyzją mistrza techniki, który robił z profesorów głupków, każąc im myśled, że tylko odtwarzał muzykę. Cudowne dziecko.

Myślała, że on był tego nieświadomy, aż do pewnej nocy po występie, kiedy wszyscy poszli do lokalnego baru i wznosili toasty na cześd koncerty piwem i ale38. Kiedy inni taoczyli, ona została z nim przy stoliku, martwiąc się poważnym sposobem, w jaki usiłował pid, gdy zwykle deklarował, że będzie kierowcą i poprzestawał na mrożonej herbacie lub kawie. - Anna – powiedział, wpatrując się w bursztynowy płyn w kuflu jakby zawierał całą mądrośd wieków. – Nie ośmieszam cię, prawda? Oni – machnął ręką wskazując ich brakujących towarzyszy – myślą, że jestem tym wszystkim39, ale ty wiesz lepiej, nieprawdaż. - Wiem, co? – spytała. Przysunął się, pachniał piwem i papierosami. - Wiesz, że jestem oszustem. Mogę poczud bestię we mnie, krzyczącą by wyjśd. I jeśli ją wypuszczę, wyniesie mnie ponad wspaniałośd. - Więc, dlaczego jej nie uwolnisz? – Wtedy jeszcze nie była wilkołakiem. Świat był łagodniejszym miejscem, potwory były bezpiecznie zamknięte w szafach, a ona była odważna w swej ignorancji. 35

Tj. poprawne oznaczanie tempa w muzyce.

36

Prawdopodobnie chodzi o orkiestrę uniwersytecką.

37

Pierwsze skrzypce - w kwartecie smyczkowym: najważniejsza partia spośród zespołu czterech grających; w orkiestrze symfonicznej: grupa skrzypków wykonujących tę partię. 38 Ale - angielski gatunek ciemnobrązowego lub jasnobrązowego piwa uzyskiwanego z mieszanki słodu zwykłego i skarmelizowanego o smaku od bardzo gorzkiego do słodkawego 39

Nie do kooca wiem o co mu chodzi. ;/

Translated by Karin666

40 Jego oczy były stare i zmęczone, a głos stał się trochę niewyraźny. - Ponieważ wtedy wszyscy by zobaczyli – powiedział. - Co zobaczyli? -Mnie. By tworzyd wspaniałą sztukę, musisz wyeksponowad duszę, a niektóre rzeczy powinny bezpiecznie spoczywad w ciemności. Przez jakiś czas, po tym, jak została siłą Zmieniona, Anna nie tworzyła muzyki w ogóle – i nie tylko, dlatego, że była zmuszona sprzedad wiolonczelę. - Anna? Poprawiła uścisk na kierownicy. - Po prostu myślę o Danie i o tym, dlaczego nie może malowad, tak, jak by chciała. – Zawahała się. - Zastanawiam się czy to, dlatego, że nie ma duszy – jak twierdzą niektóre kościoły. Czy może, dlatego, że to, co się w niej kłębi za bardzo ją przeraża, by wydobyd to na światło.

*** To on wybrał hotel, ponieważ chciał, żeby Annie było wygodnie. W centrum Seattle znajdowały się bardziej luksusowe miejsca niż to, całe ze stali i szkła. Stad go było na takie miejsce. W innych miastach kompania Marrok’a nawet posiadała kilka i poczynili pewne inwestycje w kilka innych takich miejsc. Ale pamiętał jak jeszcze kilka tygodni temu była onieśmielona w jego domu, który nie był jakoś szczególnie ekstrawagancki czy duży, więc pomyślał, że będzie się czuła najwygodniej w tym hotelu, który i tak był jego ulubionym. Czasami go to zawstydzało. Ta potrzeba by pokazad jej rzeczy, które najbardziej cenił w nadziei, że też je pokocha. Był za stary na to, by pobłażad sobie w ten sposób – popisywad się w samolocie, zabierad ją do tego hotelu. Będzie musiał jej powiedzied, o pakiecie inwestycji, które za nią poczynił. Ale ponieważ był starym łowcą, wiedział, że nie należy straszyd swojej zwierzyny. Poczeka, aż będzie się czuła bardziej swobodnie z nim, ze sforą……. ze wszystkim. Anna zatrzymała się przed krawężnikiem i mógł poczud jej zdenerwowanie, kiedy parkingowy podszedł wziąd od niej kluczyki. Objęła się rękoma, kiedy Charles podawał swoje nazwisko i wręczał młodemu mężczyźnie napiwek, https://roaden.click/sports-games/viber-for-android-22.php to, że nie patrzyła zaskoczony na poobijaną Toyotę. Zabrał bagaże, wciąż obserwując patrząco na swoje stopy Annę, która odmówiła pomocy przy dźwiganiu swoich toreb. Czułaby się lepiej, gdyby nikt im nie usługiwał. Może powinien zabrad ją w bardziej bezosobowe miejsce? Gdzieś, gdzie po prostu parkowałeś samochód, a nikt nie przychodziła zapytad, czy w czymś może pomóc? Może wciąż była zła o przedstawienie Dany, które miało wywoład jej zazdrośd? A może martwiła się o sprawę z Bratem Wilkiem? Jeszcze nigdy nie odezwał się w ten sposób do kogoś innego niż on. Nawet do ojca. Może ją Translated by Karin666

Источник: https://docer.tips/alfa-omega-02-hunting-ground-patricia-briggs.html

6. A. (tomacz). Matka w domu. Tomacze- Wiersz (O moja droga ojczyzno!) Lwów druk Ossol., b. w. r. Grammatyka niemiecka podug ustaw niegdy sawnego.